A wszystko zaczęło się od sukienek tych łyżwiarek z telewizji… Wywiad z Kamilą Więcek-Sezer.


Kamila Wiecek Sezer Opole Łyżwiarka

Wywiad z założycielką sklepu z sukienkami i akcesoriami łyżwiarskimi Ice Style – Kamilą Więcek-Sezer.

Szyciem sukienek zajęła się jeszcze w czasach, kiedy była zawodniczką. Wtedy trudno było nawet dostać w sklepie rozciągliwy materiał – wspomina.

Sklep otworzyła w 2004 roku. Obecnie od 12 lat mieszka w Turcji.

sukienka łyżwiarska ice style

Za każdym razem, gdy spodobała mi się sukienka którejś z zawodniczek pytałam mamy, czy kiedy będę duża, to mi taką kupi. Mama na każde zadane pytanie odpowiadała twierdząco.

 W jakim mieście trenowałaś łyżwiarstwo i jak wspominasz swoje początki na lodzie?
Łyżwiarstwo trenowałam w Opolu. Moimi trenerkami były: Halina Grochowicz, Barbara Czakon i Anna Lukanova-Jakubowska.
Trenowanie łyżwiarstwa figurowego zaczęłam w 1986r ( wieki temu 🙂 ) Ostatni raz na zawodach startowałam w 2002 roku.
A wszystko zaczęło się od sukienek… Od dziecka lubiłam oglądać transmisje z ME i MŚ w łyżwiarstwie figurowym. Za każdym razem, gdy spodobała mi się sukienka którejś z zawodniczek pytałam mamy, czy kiedy będę duża, to mi taką kupi. Mama na każde zadane pytanie odpowiadała twierdząco.
Pewnego dnia w gazecie było ogłoszenie o naborze dzieci do szkółki łyżwiarskiej. Mama zapytała mnie wtedy, czy chcę się nauczyć jeździć na łyżwach. Oczywiście od razu musiałam wiedzieć, czy jak już się nauczę, to będę miała takie sukienki jak te łyżwiarki w telewizji. 🙂 Mama z uśmiechem przytaknęła i tak to się zaczęło!
Od pierwszego treningu zakochałam się w tym sporcie. Pamiętam, że nawet czasem gdy mama była przeziębiona i wręcz prosiła, żebyśmy tego dnia odpuściły trening, to ja przekonywałam ją, że posiedzi sobie w szatni. Zapewniałam, że w niej jest ciepło i nie zmarznie.

Niestety w Opolu nie mieliśmy dobrych warunków do trenowania. Nasze lodowisko otwierali bardzo późno (czasem w połowie grudnia), a zamykali wcześnie (połowa marca).

łyżwiarze
zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Kamili Więcek – Sezer. W środku p.Mariusz Siudek.

Jak wyglądały Twoje pierwsze starty?

Na pierwszych zawodach wystartowałam w 1987 roku w Katowicach. Zajęłam wtedy 5 miejsce na 24 zawodniczki. Na drugich zawodach w Oświęcimiu byłam 6. Załamałam się wtedy, że zamiast iść do góry, to się pogorszyłam.
Niestety w Opolu nie mieliśmy dobrych warunków do trenowania. Nasze lodowisko otwierali bardzo późno (czasem w połowie grudnia), a zamykali wcześnie (połowa marca).
Mimo to, nie poddawaliśmy się. Czasem trenowaliśmy na otwartym lodowisku w Kędzierzynie-Koźlu lub jeździliśmy na weekendy do Janowa (Katowice).

…nasza trenerka wychodziła z założenia, że dzieci najlepiej wykonują to, co same sobie wymyślą, a nie to, co się im narzuca. Dlatego przynosiliśmy muzykę, która nam się podobała, trenerka ją włączała, a my improwizowaliśmy.

Jak dalej potoczyła się Twoja sportowa kariera?

Brak wystarczającej ilości treningów jednak z biegiem lat spowodował, że nie miałam szans walczyć o podium. W klasach wstępnej, brązowej i srebrnej zajmowałam miejsca w pierwszej 6, często stojąc również na podium. W klasie juniorów i seniorów były to już końcowe lokaty. Dla mnie ważne było to, że jeżdżę i nadal mogę spotykać swoich znajomych z całej Polski. Przy takich warunkach, jakie wtedy były w Opolu, to że dotrwałam do klasy seniora było i tak dużym wyróżnieniem. Razem ze mną, gdy zaczynałam przygodę z łyżwiarstwem trenowało około 20-30 dzieci, a tylko ja mimo przeciwności losu jeździłam i startowałam na zawodach aż do 21 roku życia.

Czy jest jakaś historia lub przemiłe wspomnienie związane z łyżwiarskim wydarzeniem, które dzisiaj przywołujesz  z uśmiechem na twarzy? 

Jednymi z zawodów, które utkwiły mi w pamięci są zawody w 1989 roku w Warszawie. Zajęłam wtedy 1. miejsce w klasie brązowej. Bardzo miło wspominam też wszystkie obozy łyżwiarskie. Czasem był to tylko nasz klub, a czasem jeździliśmy z klubami z Katowic i Oświęcimia. Na pierwszy taki obóz pojechałam w wieku 7 lat nad morze do Dąbek.

Jakie elementy łyżwiarskie zawsze lubiłaś najbardziej? Wolałaś skoki, piruety, kroczki?

Najbardziej lubiłam skoki i układanie programów. Nie mieliśmy w Opolu choreografa, nasza trenerka wychodziła z założenia, że dzieci najlepiej wykonują to, co same sobie wymyślą, a nie to, co się im narzuca. Dlatego przynosiliśmy muzykę, która nam się podobała, trenerka ją włączała, a my improwizowaliśmy. Trenerka zapisywała najfajniejsze ruchy i kroczki, które wykonujemy i tak później powstawały nasze programy. 🙂

Większość kieszonkowego, które dostawałam od rodziców, zostawiałam w pasmanteriach.W późniejszym czasie dostałam od rodziców maszynę do szycia i tak się zaczęło.

Jak odkryłaś w sobie pasję do tworzenia łyżwiarskich sukienek?

Sukienki zaczęłam tworzyć mniej więcej od 12 roku życia. Początkowo kupowałam body i doszywałam do nich spódniczkę i oczywiście ozdabiałam cekinami, koralikami, kwiatuszkami…
Większość kieszonkowego, które dostawałam od rodziców, zostawiałam w pasmanteriach. Takie hobby już od dziecka.
W późniejszym czasie dostałam od rodziców maszynę do szycia i tak się zaczęło. W klubie mamy innych zawodniczek widząc u mnie jakąś spódniczkę lub sukienkę pytały skąd mam. Jak odpowiadałam, że sama uszyłam, to zaczęły się zamówienia. Z roku na rok było ich coraz więcej. Pewnego dnia postanowiłam założyć sklep internetowy. Zaczęłam też sprowadzać sprzęt łyżwiarski.

łyżwiarki na podium
grupa łyżwiarzy

Mimo, że ja już od 15 lat nie jeżdżę, moja mama nadal wspiera ten sport i cały swój wolny czas poświęca klubowi.

Jak wygląda proces tworzenia kreacji? 

Proces tworzenia każdej sukienki jest inny. Najbardziej lubię sama tworzyć projekty. Wpadam do pokoju z materiałami i pomysły same przychodzą. Najczęściej jednak klienci proszą o sukienki znanych łyżwiarek lub przynoszą zdjęcia z internetu i chcą kopię. Tego najbardziej nie lubię. Kopia nigdy nie wygląda jak oryginał, a do tego nie mogę się wykazać artystycznie. No, ale cóż… Klient nasz Pan.

Obecnie mieszkasz w Turcji, czy ktoś pomaga Ci w prowadzeniu sklepu w Polsce?

W większości zajmuje się nim teraz moja mama ze względu na to, że jest na miejscu. Ja sprowadzam wszystkie produkty no i oczywiście szyję sukienki. Ogólnie sklep jest bardziej znany w Europie niż w Polsce, u nas jest zbyt mało łyżwiarzy.

Twoja mama, Pani Ewa Więcek chyba już na dobre związała się z łyżwiarstwem figurowym?

O tak, moja mama jest już od prawie 30 lat prezesem Klubu Łyżwiarskiego w Opolu. Tak się zaraziła tym sportem! Mimo, że ja już od 15 lat nie jeżdżę, ona nadal wspiera ten sport i cały swój wolny czas poświęca klubowi. Jestem niezmiernie wdzięczna moim rodzicom, że zaszczepili we mnie pasję do łyżwiarstwa i przez tyle lat mnie w niej wspierali.

sklep ice style

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *