Aga z Krakowa – „Lek na całe zło.”


Jednosc z muzyka w sportowym wydaniu

 Lek na całe zło. Uwaga, w niekontrolowanych dawkach silnie uzależnia.

Jak każda mała dziewczynka, wpatrzona w srebrny ekran, marzyłam o tym by mieć taką śliczną, zwiewną i połyskującą w ruchu sukienkę, by w takt rozbrzmiewającej muzyki sunąć po zamrożonym parkiecie. Nie, to zdecydowanie nie ja. Osobiście nie znoszę tych wszystkich przerysowanych i tandetnych stylizacji.  Moim zdaniem, kwintesencję łyżwiarstwa figurowego stanowi pozostawanie w jedności z muzyką w sportowym wydaniu.

Teoretycznie to samo można powiedzieć o tańcu. Jednakże, w odniesieniu do jazdy na łyżwach, taniec to tylko stacjonarny półśrodek. Łyżwiarstwo figurowe ze względu na możliwość płynnego i szybszego przemieszczania się,  wydaje się być czymś bardziej nieuchwytnym i oderwanym od rzeczywistości. Tak, oderwanie od rzeczywistości, to jest to co daje mi ten sport. Lek na całe zło, który w niekontrolowanych dawkach silnie uzależnia.

ak

Grupa niezwyklych ludzi, ktorzy sa wierni swojej pasji.

Kiedyś wystarczało mi samo oglądanie zawodników startujących w Mistrzostwach Europy, czy też Świata.  Wszystko zmieniło się, gdy szukając informacji na temat samego łyżwiarstwa, przypadkiem trafiłam na forum prowadzone przez Walley’a. Dla niewtajemniczonych, Walley to Towarzystwo Łyżwiarstwa Figurowego, które prowadzi zajęcia na lodzie, dla osób w różnych kategoriach wiekowych i o zróżnicowanym poziomie umiejętności. Na forum znajdowała się informacja o możliwości nauki jazdy na łyżwach od podstaw, skierowana również do dorosłych.  Natychmiast zarejestrowałam się na forum, a pierwszy post jaki dodałam zawierał pytanie, czy aby na pewno łyżwiarstwo figurowe można zacząć uprawiać, nie będąc już dzieckiem. W ten oto sposób, po czwartym roku studiów, w sierpniu 2009 roku znalazłam się na pierwszym w moim życiu obozie rekreacyjno-sportowym, gdzie od podstaw uczyłam się prawidłowej jazdy na lodzie. Okazało się, że do tej pory na lodowisku, co najwyżej ślizgałam się, a nie jeździłam na łyżwach.

Obecnie jestem w trakcie szóstego sezonu, w którym z uporem maniaka powtarzam ciągle te same elementy, tylko po to żeby w końcu doprowadzić je do perfekcji. Czy da się zrobić cokolwiek na ogólnodostępnych ślizgawkach? Odpowiedź brzmi tak, tylko trzeba chcieć. Na podstawie wieloletnich obserwacji i dogłębnych analiz już wiem, w które dni i o jakich porach warto iść na ślizgawkę, a kiedy lepiej w ogóle nie pokazywać się na lodowisku.  No chyba, że w celach towarzyskich zawsze  można wpaść  na tzw. „lód do pogadania” i szarlotkę z kawą po treningu. Bo amatorskie łyżwiarstwo figurowe to również grupa niezwykłych ludzi, którzy są wierni swojej pasji. Jedni rozwijają ją tylko dla siebie, drudzy ku radości tych pierwszych, decydują się na zaprezentowanie swoich umiejętności  na zawodach.  Nikogo z moich znajomych już nie dziwi fakt, że pakując się przed letnim urlopem w mojej walizce lądują łyżwy, rękawiczki, golfy i ocieplacze. Dostaję od Nich ogromne wsparcie i motywację do tego by dalej robić to co kocham. Kończąc tym optymistycznym akcentem, mam nadziej, że już wkrótce, pierwszy raz  zechcą mi pokibicować na trybunach.

Aga z Krakowa

``Obalamy mity``!

zobacz pozostale historie amatorow lyzwiartstwa

zobacz

inne historie