Emocje zatrzymane w kadrze – łyżwiarstwo figurowe w obiektywie Tomasza Pindla


Desktop4
 

Jego kadry wykorzystywane są przez Biuro Prasowe Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego. Fotografuje solistki, stara się uchwycić w ruchu pary taneczne i sportowe. Zdjęcia jego autorstwa wprawiają w zachwyt nie tylko miłośników tego przepięknego sportu. Ci, którzy znają jego prace mówią, że to „emocje zatrzymane w kadrze”, że to „obrazkowa opowieść zapadająca w serce”.

Kto jest po drugiej stronie obiektywu? Jak zaczęła się jego przygoda z fotografią sportową? Na co szczególnie zwraca uwagę na lodowisku przygotowując się do robienia zdjęć zawodnikom? Na tafli wywiad z Tomaszem Pindlem. 
Na tafli: Kiedy zacząłeś pasjonować się fotografią? To raczej hobby czy druga praca?

T.P: Zainteresowanie fotografią tak na poważnie zaczęło się u mnie ponad 10 lat temu. A fotografią sportową zacząłem się pasjonować około 5 lat temu. To cały czas hobby, ale przyznaję, że ostatnio koszty wyjazdów mi się zwracają.

Na tafli: W Twoim portfolio odnaleźć można zdjęcia siatkarzy, gimnastyczek artystycznych, a nawet skoczków narciarskich. Jednak łyżwiarstwo figurowe zajmuje chyba honorowe pierwsze miejsce na liście sportów, które fotografujesz. Jak to się stało, że bliskie Twojemu obiektywowi stało się właśnie łyżwiarstwo?

T.P: Tak, fotografowanie łyżwiarstwa jest na pierwszym miejscu. Zaczęło się to dwa sezony temu. Szukałem, co ciekawego w sporcie dzieje się w okolicy. Minął mnie bus jadący do Oświęcimia. Przyszło mi wtedy do głowy: a może by pojechać tam na mecz hokejowy? Sprawdziłem w Internecie i zobaczyłem, że wtedy odbywały się na tamtejszym lodowisku zawody łyżwiarskie. Pomyślałem, że warto spróbować uchwycić łyżwiarzy w czasie przejazdów. Po zawodach umieściłem kilka zdjęć w sieci. Zostałem przyjemnie zaskoczony, gdy odezwał się do mnie Mariusz Siudek. Okazało się, że na jednym ze zdjęć była jego zawodniczka. No i potem mnie już to wciągnęło.

łyżwiarstwo figurowe pary hala olivia
kaliszek spodyriev figure skaters
Na tafli: Co jest ważne w zawodzie fotografa, który robi zdjęcia sportowcom? Na co szczególnie zwracasz uwagę na lodowisku, gdy przygotowujesz się do robienia zdjęć zawodnikom?

T.P: Myślę, że trzeba lubić sport. Bardzo przydaje się znajomość dyscypliny, którą się fotografuje. Przed zawodami staram się prześledzić na jakim poziomie jest dana zawodniczka czy para. Często robię sobie listę, na której zapisuję kto się dobrze prezentuje na lodzie. Takim łyżwiarzom łatwiej się robi zdjęcia.
Koniecznie trzeba również zrobić sobie rozpiskę z godzinami poszczególnych startów. Muszę wiedzieć kiedy ktoś, kto mnie interesuje zaczyna swój program, aby nie stracić ulotnych momentów, bo ciężko wysiedzieć cały dzień na lodowisku bez przerwy.
No i oczywiście ważny jest aparat i obiektyw. Tu niestety nie da się iść na skróty. To dosyć wymagający typ fotografii.

 

Na tafli: Co najbardziej lubisz, a za czym nie przepadasz w pracy fotografa? Wyłapywanie pięknych momentów? Późniejszą pracę nad obróbką kadrów?

T.P: Obróbkę lubię średnio, no ale jest niezbędna. Zwłaszcza po robieniu zdjęć na niektórych naszych halach, gdzie nie zawsze jest włączone pełne oświetlenie. Lubię te momenty, gdy na szybko po zrobieniu zdjęć przeglądam je sobie i już wtedy wiem, że trochę fajnych momentów złapałem. Lubię też, gdy odbieram odbitki moich zdjęć u fotografa. Jestem zwolennikiem zdjęć na papierze, nie tylko w necie. Wiele satysfakcji przynoszą mi również chwile, w których widzę, że odbiór moich zdjęć jest pozytywny, także przez zawodników, którzy mi „pozują”.

 

Na tafli: Jako fotograf „obstawiasz” raczej zawody krajowe, czy wyjeżdżasz również na zawody zagraniczne?

T.P: Z zagranicznych zawodów byłem tylko na mistrzostwach 4 Narodów w Trzyńcu. Byłem też na Mistrzostwach Europy w Ostrawie, ale tam niestety robiłem sobie zdjęcia kompakcikiem, bo bez akredytacji nie można było wnosić na halę lodowiskową większych aparatów.

Na tafli: A jak wspominasz ostatnie zawody łyżwiarskie ISU Junior Grand Prix w Gdańsku? Twoje fotografie wykorzystywane były przez Biuro Prasowe Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego. Czy są jakieś zdjęcia z tego wydarzenia, z których jesteś szczególnie dumny?

T.P: W Gdańsku po wyjściu z dworca przywitała mnie piękna tęcza. Pomyślałem wtedy: to będą dobre zawody. I nie pomyliłem się. Bardzo wysoki poziom, masa zrobionych zdjęć. Do tej pory mam nie wszystko z tej imprezy opracowane, tyle tego było! Wspominam to wydarzenie bardzo przyjemnie. Chociaż może brakowało minimalnie lepszych miejsc naszych zawodników do pełni satysfakcji. Ale za to poza zawodami była słoneczna plaża i pyszna rybka. 🙂

No i przygoda na koniec, bo pociąg którym wracałem do mojego Bielska-Białej wykoleił się pod Bydgoszczą.

Bardzo ucieszyło mnie to, że moje zdjęcia pojawiły się na fanpage’u Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego. Starałem się obrabiać je jeszcze na miejscu na hali, aby fani łyżwiarstwa mieli je jak najszybciej. Zapraszam na mój profil na Facebooku, tam można zobaczyć dużo moich zdjęć z Gdańska.

tomasz pindel łyżwiarstwo figurowe
elżbieta gabrysiak łyżwiarstwo figurowe tomasz pindel
Na tafli: Na jakich zawodach łyżwiarskich w najbliższej przyszłości masz plan się pojawić w roli fotografa?

T.P: W najbliższej przyszłości wybieram się na Warsaw Cup (17-19 listopada). Jednak raczej tylko na short par tanecznych i solistek. Tydzień później zajrzę na jeden dzień do Oświęcimia na zawody juniorek .

Na tafli: Masz swoich ulubionych zawodników?

T.P: Wśród polskich zawodników obdarzam wszystkich uczuciem po równo. 🙂 Z zagranicy z tych, których fotografowałem to para sportowa Goda Butkute/Nikita Ermolaev (niestety Goda ma teraz kontuzję), Angelina Kuchvalska, Anastasia Galustyan. Z tych, którym zdjęć nie robiłem, a bardzo chciałbym to z pewnością: Pogorilaya oraz Tuktamysheva – ogólnie czołowe Rosjanki.

Na tafli: Wolisz fotografować raczej solistów czy pary?

T.P: Powiem szczerze, że i to i to ma swój niepowtarzalny urok. Zdjęcia solistkom robię zdecydowanie częściej, bo pary po prostu rzadziej widać na krajowych zawodach. Wydaje mi się jednak, że w programach par jest więcej sytuacji, elementów, podnoszeń, które potem mogą przepięknie wychodzić na zdjęciach.

Na tafli: Czy przydarzyły Ci się jakieś zabawne lub „pełne grozy” sytuacje podczas robienia zdjęć sportowcom?

T.P: Pełne grozy z pewnością są sytuacje, gdy mi nagle zostaje mało miejsca na kartach pamięci, a tu ma dopiero startować ostatnia, najlepsza trójka. 🙂 Albo np. przed zawodami w Toruniu robiłem sobie na mrozie zdjęcia tego pięknego miasta i w hali zobaczyłem, że zostało mi 5 procent baterii. Dobrze, że zawsze noszę zapasową.

Na tafli: Czy fotografujesz również zawody amatorskie?

T.P: Nigdy nie fotografowałem zawodów amatorskich, ale może czas zacząć! Myślę, że ambicji na takich zawodach nie brakuje, a i umiejętności pewnie też. Czasem niestety brakuje mi czasu, aby odwiedzić takie zawody.

Na tafli: Czy Twoja praca sprzyja nawiązywaniu nowych znajomości w środowisku łyżwiarskim?

T.P: Oczywiście, że bycie na różnych zawodach powiększa grono znajomych ze środowiska łyżwiarskiego. A potem poznajemy znajomych znajomych itd.. Miło, gdy się jest też już rozpoznawanym na zawodach przez niektórych startujących. 😉

A potem poznaje się też ludzi o łyżwiarskich zainteresowaniach w necie i powstają takie ciekawe wywiady.

Na tafli: Dziękuję serdecznie za rozmowę i mam ogromną nadzieję, że spotkamy się kiedyś na zawodach łyżwiarskich, również tych amatorskich!

Angelīna Kučvaļska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *