Kawa czy … biały proszek?


zrzut-ekranu-2016-11-29-o-10-17-50

Mój tydzień zwykle jest wypełniony wieloma treningami. Łyżwy, bieganie, pole dance, dojazdy wszędzie na rowerze… Po 8 godzinach pracy przy komputerze czasem jestem naprawdę znużona i trudno mi się zebrać na trening, a nie zawsze mam ochotę na kawę. Często też nie mam po prostu czasu jej wypić. Przed wyjściem na lodowisko wprawdzie ją zaparzam, ale biorę tylko dwa- trzy łyki, bo nie chcę mi się czekać aż wystygnie!

Ostatnio miałam okazję spróbować ciekawej formy energetyka. Wachtigall to kofeinka ukryta w małej saszetce. Najlepsze jest to, że ten drobny, biały proszek można rozpuścić sobie w dowolnym napoju. W wodzie, soku czy w wodzie aloesowej. Mile zaskoczyło mnie, że ten energetyk nie zmienił smaku żadnego napoju, do którego go wsypałam.

Kliknij przycisk edytuj aby zmienić ten tekst.

Skład Wachtigalla

Na początku byłam sceptyczna, bo słysząc „energetyk” – od razu miałam same złe skojarzenia. Utarło się już trochę, że to niezdrowe. Jednak poczytałam trochę o składzie Wachtigalla i nie wiem czy to czasem nie jest lepszy sposób na dostarczenie sobie energii niż ciągłe picie kawy, która zostawia nieprzyjemny posmak w ustach i często drażni żołądek. Spodobało mi się rozwiązanie małych rozpuszczalnych saszetek. Mogę szybko ugasić pragnienie i pobudzić organizm do wydajniejszej pracy.

Kliknij przycisk edytuj aby zmienić ten tekst.

Dowiedz się więcej o Wachtigallu
20161128_210952

Choć na co dzień nie brakuje mi powera, to jednak czasem naprawdę warto zafundować sobie porcję kofeiny, aby trening był bardziej efektywny.
Czarną saszetkę mogę mieć ze sobą w torebce albo rozpuścić w butelce wody, którą noszę ze sobą na trening. Polecam dla aktywnych osób, które nie przepadają za kawą, albo nie mają czasu się nią delektować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *