Nigdy nie jest za późno, aby zacząć jeździć na łyżwach. Historia Ani. 46


14341630_1260970300604212_1385255882_n
Przeglądając historie innych postanowiłam podzielić się i moją. Kto wie, może rozwieje wątpliwości choć jednej osoby zmagającej się z takim samym nastawieniem ludzi wokół, z jakim musiałam zmagać się ja?

Na łyżwach jeżdżę od 6 lat i wciąż pamiętam jakby to było wczoraj, gdy postawiłam swoje pierwsze kroki na łyżwach podczas szkółki łyżwiarskiej. Była to grupa około dwudziestoosobowa…trzylatków – góra pięciolatków. I taka ja, ówcześnie szesnastoletnia. Co mi siedziało w głowie? Rozeznając się w ofercie taneczno- artystycznej w mieście wszyscy jednogłośnie na wieść, iż chciałabym spróbować przynajmniej zapytać się o możliwość uczęszczania na szkółki z łyżwiarstwa, odpowiadali- jesteś za stara. Masz 16 lat i jest już za późno. Tak po prostu. Faktem jest, iż będąc dzieckiem po pierwszym zetknięciu się z lodowiskiem chciałam trenować. I już wtedy także usłyszałam- jest za późno (bo nie ma się tych 4-5 lat, a jest się już w podstawówce) i żeby cieszyć się z tej godziny co właśnie była, a nie chcieć więcej i więcej… Cóż, marzenie w głowie zostało i siedziało tam nieprzerwanie przez lata, zamieniając się w coraz bardziej „niemożliwe do zrealizowania”. Aż do wymagającej odwagi decyzji by jako taka „starsza” pójść na szkółkę i zapytać się. Z nastawieniem iż na 90% usłyszy się śmiech i odmowę.

~

Okazało się jednak, iż nikt się nie zaśmiał. Co więcej -zaproszono mnie na szkółkę klubową, zamiast tej MOSIR’owej. Nie jestem w stanie opisać radości jaką wtedy odczułam, gdy coś, w co nie wierzyłam, że ma chociażby szansę powodzenia.. ziściło się!

Wielkich ambicji nie miałam- po latach wbijania do głowy, że tylko trenując od dziecka można skakać, i wykonywać wszystkie te elementy łyżwiarskie, moim największym marzeniem było nauczenie się… przekładanki. Byłam święcie przekonana, że na inne elementy nie ma szans. Nie oznacza to jednak, iż nie było motywacji. Tej to było od groma. Już na pierwszych zajęciach w głowie było tylko „Próbuj. Jak się wywalisz – wstań natychmiast i próbuj znowu. Teraz jest najgorszy moment, bo rozpoczynasz coś całkiem od zera, ale za miesiąc lub dwa powinno być choć trochę lepiej” I było. A najlepsze było to zdziwienie przy pierwszym mini skoku wykonanym po zaledwie kilku miesiącach nauki. Albo po całym jednym obrocie na jednej nodze w piruecie. 

~

14355884_1260887953945780_768140394_n

Wtedy uświadomiłam sobie, że wszystko jest możliwe. I, że ci wszyscy ludzie się mylili. Wmawiali innym, że są na coś za starzy, gdyż sami nie próbują niczego nowego. A przynajmniej nie takiego, które wymaga wysiłku i wytrwałości. Czy było łatwo? Nie. Czy trudniej nauczyć się niż dziecku? Zakładam, że tak, choć ciężko o porównanie z pierwszej ręki 😉 Jednakże, czy to wykonalne? By nauczyć się tych samych elementów co dzieci? Zdecydowanie TAK. Zresztą wystarczy popatrzeć na te małe brzdące zaczynające swą przygodę z łyżwami. Te, co ledwo stoją i co krok bądź częściej lądują na lodzie. Też od razu nie skaczą axli. Tyle, że my zazwyczaj porównujemy się z tymi bardziej do nas wiekowo zbliżonymi, a Ci mają już lata treningów za sobą…
Zaczęło się o przekładance jako szczycie marzeń, skończyło się na… jeździe synchronicznej, zawodach amatorskich solo i nauce skoków podwójnych. I tak niezmiennie, w różnych kombinacjach, obecnie jedynie solo amatorsko, sobie to trwa. Choć czasem z przerwami, czy to ze względu na wyjazdy z kraju, czy też ze względów zdrowotnych, zawsze ląduję z powrotem na lodowisku. I za każdym razem cieszę się jak dziecko 🙂

Czym dla mnie jest ten sport? Pasją. Czymś, co daje radość, motywację i poczucie, iż żaden dzień nie jest stracony. Bo jak ma być stracony, jak każdego dnia choć odrobinę wychodzi coś lepiej? Niech to będzie nawet utrzymanie się na krawędzi troszkę dłużej po zwrocie, czy jakimś kroczku. Albo piruet o ten kawałek mniej wędrujący. Że też nie wspomnę o nauczeniu się nowego elementu 😀 Nie sposób nie wspomnieć też o niesamowitej społeczności jaka się z tym sportem wiąże. To właśnie poprzez łyżwiarstwo poznałam wielu wspaniałych ludzi, z którymi kontakt utrzymuję po dziś dzień.

14330977_1260969567270952_159394569_n

Czasami do słynnego „jesteś za stara/y na łyżwiarstwo” dołączane było „i tak już nic nie osiągniesz”. Tyle, że nie chodzi o to, by osiągnąć to, co liczy się dla tych osób. To, że oni wyznają zasadę „olimpiada albo nie ma co tracić czasu” to ich problem. Bo przez taką ignorancję umyka im niezwykła pasja i wiele możliwości. Ważne jest, by osiągać to co dla nas samych jest ważne. A może to być zwykła radość z poruszania się po tafli lodu, może być to nauczenie się nowego piruetu czy skoku, czy też wystąpienie i wzięcie udziału w zawodach. Zresztą, samo robienie tego, co się uwielbia jest wystarczającym powodem. Powodem, by robić to częściej.

Obecnie jako, że łyżwiarstwo amatorskie się dość mocno rozwinęło, na szczęście coraz rzadziej słyszy się te demotywujące osądy, że nie ma sensu nawet próbować. Są też dowody na to, że można i da się. Dlatego też, zdecydowanie polecam spróbować każdemu. Czy miałaby to być tylko nauka przekładanki… czy odkrycie nowej pasji i dołączenie grona amatorskich łyżwiarzy figurowych. Nic się nie traci, a można jedynie zyskać.

Ania K.


Odpowiedz na „TomAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

46 komentarzy do “Nigdy nie jest za późno, aby zacząć jeździć na łyżwach. Historia Ani.

  • Olka

    Świetny artykuł! Mam 21 lat i zaczynam się uczyć. Nie wiążę jakoś specjalnie życia z zawodami. Chodzi o pasję, tak jak napisałaś! Co to znaczy, że jest już za późno? To znaczy, że nie mam prawa nauczyć się teraz przekładanki przodem? Miałam prawo jako czterolatka, ale teraz nie mam? Zawsze warto. Widuję na lodowisku pana, który ma na oko z jakieś pięćdziesiąt parę lat i uczy się z instruktorem. W czasie tego sezonu nauczył się skakać. Podziw. Kto mówi, że jest za późno?

  • Matyszka

    Cześć! Mam jedenaście(dobra, prawie jedenaście) lat i mam jedno pytanie- czy nie jest już za późno na łyżwiarstwo figurowe? Tak, tak wiem- Ty miałaś szesnaście lat i sobie poradziłaś, zresztą- to było takie motywujące, że prawie w siebie uwierzyłam. 🙂
    Ale mieszkam w woj. Lubuskim i tu jest w moim zasięgu tylko jedno lodowisko- sezonowe w Gorzowie Wielkopolskim. Ale ostatnio dużo jeżdżę i pomyślałam, że może jednak do czegoś się nadam. Tylko szkoła muzyczna… Ech, nie ma co gadać.
    Pomożesz mi?
    Proszę!!!???

    • Matyszka

      I jeżdżę na łyżwach odkąd skończyłam 4 lata, tak około. 🙂
      I umiem zrobić przekładankę, jeździć na jednej nodze, kucać, hamować i…
      Zrobić coś podobnego do skoku!
      Teraz już koniec mojego komentarza!
      🙂

  • Natalka

    Hej, mam 16 lat i od jakiegoś roku jeżdzę na łyżwach (rekreacyjnie). PODZIWIAM CIĘ! Ja chyba nie miałabym takiego zapału 🙂 Nie rozumiem tylko jak można powiedzieć jakiemuś dziecku, albo nawet dorosłemu, że jest już za stary i nic nie osiągnie. Przecież dzieci 3-4 letnie nie mają głosu (w większości) i to rodzice „ciągną” je na lodowisko bo chcą dziecku zaplanować przyszłość. CO DLA MNIE JEST IDIOTYCZNE. A gdy takie dziecko powiedzmy w wieku 10 lat nagle się czymś zainteresuje (co myśle, że jest odpowiednim wiekiem na jakieś zainteresowania), to nagle jest za stare.

  • Dobrusia

    Niedawno skończyłam 15 lat.
    Jeżdżę od 3 lat na łyżwach, niestety tylko w sezonie. Potrafię mniej więcej jeździć do przodu i do tyłu. Staram się to co zauważę na lodowisku próbować sama. Chciałabym się uczyć co raz więcej i stawać się co raz lepszym. Mieszkam w Sieradzu i nie mam zbytnio dostępu do żadnej szkółki czy możliwości pojechania na warsztaty w tym roku. Jednak mam ogromne chęci i bardzo bym chciała. Chodzę także na zajęcia taneczne, więc sądzę, że to może mi pomóc w jakiś sposób. Czy jest w mojej okolicy jakaś szkółka (jeśli jakąś znasz)? I czy mam szansę wystartować w jakiś zawodach, jeśli naprawdę przyłożyłabym się do treningów? Czy na rolkach mogłabym także ćwiczyć np. w okresie letni, czy to pomogłoby mi pomóc? Czy warto nadal wierzyć, że mam szansę pojechać na zawody czy lepiej zrezygnować i dać sobie spokój, choć bardzo bym tego nie chciała. Miałabym straszne wyrzuty sumienia, że zmarnowałam życie, choć i tak straciłam sporo czasu. Czy warto rezygnować z marzenia o jeździe figurowej i zawodach? Gdzie mogłabym się rozwijać?

  • Lechu

    Ja zacząłem uczyć się jeździć tej zimy mając 32 lata,jeżdżę codziennie po 2 godziny,w weekendy dłużej,nawet z 5 godzin dziennie i śmiało mogę powiedzieć że wiek nie gra roli,nauczyłem się jeździć do przodu,do tyłu i robić przekładanke przodem,oczywiście jeszcze wiele chcę się nauczyć,bo bardzo się w to wkręciłem,wszystkiego uczę się od ludzi spotkanych na lodowisku,najpierw patrzę jak ktoś jeździ,później go pytam o jakieś rady,i jeszcze nie zdarzyło mi się by ktoś odmówił pomocy,a jak już zamkną lodowisko,na wiosnę to będę ćwiczył na rolkach,zachęcam wszystkich ,którzy sie wahają, czy nie jest za późno bo jak widzicie na moim przykładzie,chyba nigdy nie jest za późno.

    • Tom

      I masz rację 🙂
      Jeźdźij sam jeśli nie masz innej opcji, ale za jakiś czas gdy „utkniesz” to raczej niezbędne będzie pomyślenie o profesjonalnym instruktorze.
      Ja po 6-u latach jeżdżenia samemu gdzie właśnie miałem wyraźne wrażenie żę już dalej sam nie pójdę (nie było gdzie trenować wtedy/tam) i 4 miesiącach zaledwie treningu z instruktorkami ale dość intensywnego, widzę jak wielki postęp mam przez ten czas i już przekroczyłem te 6 lat „osiągnięć” choć one sporo mi dały w „obyciu” z lodem czy wytrenowały błędnik nieźle.
      Ale to co teraz wyczyniam na lodzie mi by do głowy nie przyszło przy samodzielnym treningu, a to nadal przecież dopiero początek profesjonalnego treningu z wysokimi wymaganiami technicznymi, równowagi, sprawności itd.
      Zastanawiam się czasem, co ja jeszcze będę umiał na koniec sezonu przy tym tempie treningu.

  • Wiktoria

    Witam,
    mam 15 lat i w tym roku zaczęłam jazdę na łyżwach. Niestety, w miejscowości, w której mieszkam nie ma lodowiska, dlatego muszę dojeżdżać. Od początku stycznia byłam na lodowisku ok.5 razy, a jeździć uczyłam się samodzielnie. Potrafię już dość dobrze jeździć w przód i w tył, ale niestety w tej miejscowości nie prowadzi się żadnych treningów ani szkółek. Dodam, iż lodowisko jest tylko sezonowe, a jazda naprawdę mi się spodobała. Czy opłaca mi się kupić rolki figurowe Snow White? Czy rolki imitują jazdę na łyżwach i czy można na nich trenować?

    Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam

    • Na tafli Autor wpisu

      Bardzo się opłaca kupić snow white:) Jeśli masz dostęp do sali gimnastycznej czy garażu podziemnego to bardzo fajnie się jeździ o każdej porze roku. Robisz to samo, co na łyżwach. Można wykonywać skoki, trójki, piruety, przekładanki 🙂

      • Tom

        Pytanie jest tylko takie …. jakie koszty związane z tymi rolkami ?
        Płoza SnowWhite czy PIC kosztuje ok 900 zł.
        Kółka na wymianę 50 zł/szt.
        Łożysk już nawet nie sprawdzałem.
        Jeździłem figurowo (w miarę) na zwykłych rolkach jedynie bez hamulca i średnio co jazda to jedno kółko szło do wymiany – ścierały się błyskawicznie ale jeździłem na zwykłej asfaltowej drodze, której szerokość oraz najlepszy do jazdy kawałek wymuszał raczej dość wąskie łuki czy pętle.
        Ale tam komplet kółek kosztował 80 zł.
        Gdybym to samo robił na SnowWhite pewnie cena by wyszła 50×8 = 400 zł co 8 jazd + łożyska i ew. przedni hamulec.

        Bez odpowiedniego podłoża, jeśli kółka na byle nawierzchni będą się szybko ścierać, zabawa może słono kosztować.

  • Ren

    Witam,
    mam tylko jedno pytanie odnośnie wpisu, dzięki któremu już na samym początku nie zrezygnowałam z marzeń (akurat mam 16lat i zastanawiałam się czy to nie za późno na naukę łyżwiarstwa figurowego). A zatem czy mam jakieś szanse na profesjonalne zawody? Wcześniej jeździłam tylko rekreacyjnie, ale byłabym w stanie cały wolny czas przeznaczyć na treningi. Stąd moje pytanie czy mając 16 lat i trenując dajmy na to 4 lata mogłabym pojechać na zawody z osobami które ćwiczą od 4 roku życia. (Wiem, że jest to dość ekstremalne zestawienie, ale chodzi mi tylko czy to byłaby taka hipotetyczna możliwość )

    Z góry dziękuję za odpowiedź

    • Tom

      Nie pytaj tych co od 4-go roku życia trenują 🙂
      Oni tego nie wiedzą po prostu, będąc po tej drugiej stronie.
      W każdym sporcie, zawodzie itd. takie właśnie wypadki się zdarzają, że osoba ogromnie ambitna, pracowita, wytrwała itd. potrafi osiągnąć sukces i przewyższyć zawodowców albo dokonać wg. ich oceny niemożliwego bo ich zdaniem np. za późno zaczęła, a to właśnie tylko i wyłącznie dzięki sobie i swojemu uporowi w dążeniu do celu. Zatem, jeśli masz do tego predyspozycje, upór, starczy wytrwałości i nic nie wysiądzie – bywa w sporcie czego oczywiście nie życzę a i sam się ostatnio nieco przetrenowałem więc musiałem chwilowo zwolnić dla przykładu, to może Ci się udać i wówczas zależeć będzie od wymienionych wyżej cech jedynie no i tego czy dostaniesz wsparcie od trenera – właściwy trening, dopasowany do Ciebie i Twoich postępów.
      Nie ma rzeczy niemożliwych, czasem tylko cena jest zbyt wielka.
      Powodzenia !

  • Tom

    A się dołączę do dyskusji, wzbogacony o prawie 3 miesiące treningów w sekcji oraz indywidualnych.
    „Szkółka” – niektórym się może źle kojarzyć, ale to już wola gustu.
    Ja trenuję w „fundacji” bo w tej formie to zorganizowali w tym wypadku. Tak czy inaczej, naprawdę trudno opanować podstawy prawidłowej tzn. technicznej jazdy figurowej ucząc się bez doświadczonego trenera (no zwykle trenerki – jakoś tak, same One).
    Wiele elementów bardzo kluczowych dla dalszej nauki – zmiana krawędzi, balansowanie ciałem nawet takie rzeczy jak właściwe napięcie mięśni np. brzucha czy ramion wpływające na to czy np. trójkę się zrobi prawidłowo czy nie, pozostanie poza zasięgiem samouków albo będzie wymagało gigantycznej ilości ślęczenia w necie i szukania a i raczej dużo to nie da.
    Bo tego się nie da zobaczyć na filmach a tymczasem wyjść prawidłowo choćby z trójki bez tego się nie da bo się ją „przekręci”. Podobnie z łukami i zmianami krawędzi tym nieco trudniejszymi itd. Łatwiej będzie się nauczyć w miarę poprawnego piruetu, niż prawidłowych przejść czy trójek samemu.
    Zresztą te przejśćia i inne takie wydają się za mało „szałowe” i gdy sobie sam trenowałem, po prostu pominąłem widząc że nie wiem o co chodzi i jak to ugryźć, bo to takie banalne tzn. szkoda czasu, a zrobić się nie da jakoś.
    Ale te elementy są potem niezbędne by ładnie, prawidłowo i z gracją przechodzić między poszczególnymi elementami jazdy w układzie, łącząc bardziej skomplikowane elementy, co jeszcze wyjątkowo ważne przy jeździe do wolnej muzyki – tak, teraz już mogę do niej pojechać co wcześniej było bezsensowne nawet próbować.

    No i żeby wspomnieć o stylu jazdy – tego się nigdy bym sam nie nauczył, ale po tych paru miesiącach, oglądając trenerkę pokazującą jakiś element nie czuję się już jak jakiś połamany kurczak świadomy tego, że nieco z jej stylu i gracji ruchu już mi się przyjęło, a podstawą jak mi się wydaje nie bez powodów, jest spokojny, pewny ruchu przy pełnej kontroli równowagi jakby „od niechcenia”. Tego się bym sam nie nauczył, a to ogromnie zmienia styl jazdy.

    Zatem, jeśli nie ma się pod ręką żadnej możliwości trenowania stałego, faktycznie warto liznąć choć podstaw na jakichś wyjazdowych zajęciach – kilka dni treningu zapozna z podstawami a starczy to na następne 2..3 miesiącu treningu co najmniej.
    Uczenie się samemu, pozwoli oswoić się z lodem, na pewno pomoże z równowagą i jeśli ktoś ambitny także z innymi aspektami, ale nie rozwinie jazdy technicznej, no ale skoro nie ma innej opcji, to lepsze to niż nic, bo jednak coś to daje choć trenerów może to potem drażnić, jesli się nie potrafi nowego stylu przyswoić tzn. prawidłowego.

    A co potem ?
    Jak tu niektórzy piszą, można trenować by np. startowaćw konkursach amatorskich – od nas jeżdżą i nawet kolega 1-e miejsce w swojej kategorii zajął w Łodzi ostatnio. Ale to nie jest jedyny cel dla tych co trenują ten sport 🙂

    Powodzenia wszystkich chętnym i trenującym !

  • Hania

    Witam
    Chciałabym cię o coś zapytać…
    Mam 12 lat i od roku uprawiam ten sport… Jestem samoukiem, ostatnio obejrzałam anime „Yuri!!! On ICE” i Bardzo mnie zachęciło do dalszego uczenia się jazdy figurowej, problem w tym że mam jakiś uraz do szkółek i wydaje mi sie że niczego mnie nie nauczą, mam pytanie, czy osiągnę coś jak sama będę sie uczyć? Czy kiedykolwiek będe miala szanse pojechać na jakieś zawody? Twoja historia także mnie zachęciła do dalszego jeżdżenia i dziękuje za to

    • Na tafli Autor wpisu

      Czemu masz uraz do szkółek? Sama nabierzesz złych nawyków i będziesz się dłużej męczyć z wieloma elementami. Instruktor poda Ci wskazówki techniczne, które znacznie ułatwią naukę wielu elementów. Czasem jedna rada odnośnie np. ułożenia ręki, może naprawdę pomóc! Na zawody amatorskie możesz jechać zawsze 🙂 Super klimat i poznasz wspaniałych ludzi, którzy tak samo jak Ty kochają łyżwiarstwo figurowe 😉

  • Zuzanna

    Witam!
    Chciała bym się zapytać o kilka rzeczy. Mam obecnie 14 lat i od dziecka bardzo interesuje się tym sportem. Wiesz pewnie jak to jest czuć się na lodzie jakbyś się na nim urodziła. Ale przez nadopiekuńczych rodziców nie pozwolono mi we wcześniejszych latach praktykować tego sportu. Dopiero 4 lata temu pozwolono mi pójść z koleżankami na lodowisko tak dla zabawy. No i wtedy poczułam, że to coś dla mnie. Ale wiele ludzi mi zaczęło mówić, że teraz to za późno, że takie treningi powinno się zaczynać gdy jest się młodszym itd. dokładnie tak jak mówiłaś.
    Czy w moim wieku mogłabym wziąć udział w zawodach? Czy miałabym może szansę (gdybym zaczęła trenować) np. wziąć udział w zawodach juniorskich?

    • Na tafli Autor wpisu

      No na zawody wyczynowe już raczej za późno, ale na amatorskie zawody nigdy nie jest za późno 🙂 To piękny sport, trenuj i nie poddawaj się 🙂 jeśli nie na zawody to dla samej siebie.

  • Aleksandra

    Witam 🙂
    Bardzo inspirujący i motywujący wpis 😉 Podziwiam Twoją odwagę i upór, gratuluję sukcesu 🙂 Ja nieco ponad rok temu zakochałam się w łyżwiarstwie figurowym, uwielbiam oglądać zawody i występy (pochwalę się nawet, że wybieram się na mistrzostwa świata w marcu tego roku <3 :))
    Niestety wcześniej niewiele interesowałam się łyżwiarstwem i nie miałam praktycznie prawie żadnej styczności z tym sportem ;( Obecnie moim marzeniem jest nauczyć się w ogóle jeździć na łyżwach. W tym roku skończę 26 lat i chciałabym zapytać czy nie jest za późno, chodzi mi o zwykłe jeżdżenie, także tyłem :/ Znasz może kogoś kto rozpoczął zwykłą naukę jazdy na łyżwach w tym wieku? ;( Trochę się obawiam, że zrobię z siebie głupka 🙁
    Czy mogłabyś mi polecić jakąś szkołę w Krakowie, gdzie nauczą jazdy osoby dorosłe (jeżeli znasz oczywiście:)) i jakie łyżwy zakupić do nauki od podstaw? 🙂
    Pozdrawiam 😉

    • Na tafli Autor wpisu

      Ola niektórzy zaczynają w wieku 30, 40 lat 🙂 Wierz mi, nie zrobisz z siebie głupka 🙂 Kraków – Walley tam uczą dorosłych amatorów. Rób to, co kochasz! Dziękuję Ci za miłe słowa. Jedziesz do Mediolanu? Ogromne zazdro, aż chyba spojrzę czy jeszcze w ogóle jest szansa na jakieś bilety na MŚ. Jeśli chodzi o łyżwy to nie kupuj żadnego badziewia w marketach, bo zrobisz sobie krzywdę. Kup w Edge w Katowicach albo w Spinie w Warszawie. Tam Ci doradzą jeśli chodzi o model buta i płozę.

    • Ola

      Cześć,
      że się tak wtrącę. 😉 Nie zrobisz z siebie głupka. Jeśli Ci to pomoże, ja zaczynałam naukę jazdy praktycznie od zera w lutym ubiegłego roku. Mam prawie 27 lat. Zamierzałam tylko nauczyć się przekładanek, trójka skakana była szczytem marzeń. Czym jednak dalej, tym apetyt rośnie. Co chwilę pokonują mnie kontuzje, urazy kolan, które nie są u mnie najlepsze. Ostatnio wybadali mi przepuklinę w kręgosłupie. 😉 Nie zamierzam jednak się poddać! Niedługo wracam na taflę. Wszystko można, jak tylko bardzo się chce.

      PS Zazdroszczę mistrzostw, moje plany upadły 😀
      Ściskam ciepło 🙂

    • Marta

      Hej ja mam 40 lat i od dziecka marzyłam o jeździe figurowej ale nigdy nie było na to pieniędzy – w tym roku zrobiłam sobie prezent i kupiłam zajęcia z instruktorem – po jednej jeździe jestem o lata świetlne do przodu (fakt jeździłam na łyżwach ale tylko do przodu) po zajęciach poprawiłam technikę nauczyłam się przekładanki przodem, podstawy jazdy do tyłu – pierwsze podejście do przekładanki tyłem. I powiem Wam coś: żałuję, że tak długo czekałam. Ale nie ma czegoś takiego, że jest za późno. Postanowiłam że będę sobie odkładać – bo warto zainwestować w taką lekcję i potem sobie to samemu ćwiczyć. Chyba że macie sporo kasy to wtedy można zapisać się na regularne zajęcia.

  • Paulna

    Dziękuję za odpowiedz! <3
    Mieszkam w Warszawie, heh właściwie już dzisiaj sobie coś zrobiłam ;-;. Złamałam sobie rękę na lodowisku, ale znając mnie i tak będę jeździć 😉 Na razie teraz uczę się jeździć od tyłu (co mi kompletnie nie wychodzi :'( ) ale się nie poddam!
    Jeszcze raz dziękuję za odpowiedz.
    Pozdrawiam
    P.D

  • Paulna

    Dzień dobry!
    Mam kilka pytań, od 2 lat jestem zakochana w łyżwiarstwie figurowym. Kocham oglądać filmiki w internecie i patrzeć na łyżwiarzy którzy nie tańczą a latają na tafli lodu. Odkąd otworzyli lodowisko blisko mojego domu, chodzę do niego codziennie i jeżdżę sobie 1 godz. Jestem jednak w tym zielona ponieważ nie wiem od czego mogę zacząć się uczyć, gdy widzę na lodowisku kogoś kto dobrze jeździ, naśladuje go.
    Tylko nie wiem czego mogę się nauczyć, by mieć szanse na jeżdżenie.
    Czego mam nauczyć się najpierw?
    Co powinnam umieć?
    Czy może powinnam coś jeszcze ćwiczyć?
    Gdy przeczytałam Pani tekst, dostałam nadziei. Więc bardzo bardzo mocno dziękuję.
    P.D

    • Na tafli Autor wpisu

      Hej, w jakim mieście jeździsz? Nie ma tam żadnego klubu/szkółki, w której mogłabyś zacząć się uczyć jeździć? 🙂 Jeśli nie ma w pobliżu Ciebie żadnego trenera to dobrze jest pojechać na początek na obóz łyżwiarski lub warsztaty w ferie lub na wakacje (FigurujeMy w Toruniu, obozy walleya, obozy Renaty Aleksander), tam poznasz podstawy jazdy, nabierzesz dobrych nawyków i odpowiedniej postawy łyżwiarskiej. Jeśli naprawdę jest to coś, czym chcesz się zając „na poważnie” to dobrze jest zainwestować w dobre buty łyżwiarskie i płozę, aby nie zrobić sobie krzywdy i nie znięchecić się, że coś Ci nie wychodzi na źle naostrzonych czy mało usztywnionych łyżwach.

      • Paulna

        Dziękuję za odpowiedz! <3
        Mieszkam w Warszawie, heh właściwie już dzisiaj sobie coś zrobiłam ;-;. Złamałam sobie rękę na lodowisku, ale znając mnie i tak będę jeździć 😉 Na razie teraz uczę się jeździć od tyłu (co mi kompletnie nie wychodzi :'( )
        Jeszcze raz dziękuję za odpowiedz.
        Pozdrawiam
        P.D

  • Halina

    Chciałabym zacząć moją przygodę z jazdą figurową i mam parę pytań
    1. Mam 13 lat chyba jeszcze nie jest za późno ale czy mam szansę osiągać sukcesy w tym sporcie? Czy byłabym w stanie jeździć na jakieś zawody?
    2. Drugie pytanie odnosi się do mojej figury. Muszę przyznać że do osób chudych nie należę ale nie jestem również otyła. Czy to dyskryminuje mnie? Ćwiczę dość często głównie koszykówka i siatkówka. Wcześniej różnie tańce ( balet, jazz, hip-hop) oraz jazda na rolkach. Wracają do meritum czy waga bardzo przeszkadza czy jeżeli nie jestem szczupła i zaczynam w wieku 13 lat jestem w stanie coś osiągnąć?? Byłam już na pierwszych zajęciach z takiej jazdy na łyżwach bardzo mi się spodobało i szczerze mówiąc chyba mi wychodziło sama jazda mniej więcej opanowana. Instruktorka pokazywała już pierwsze ćwiczenia i również nie wychodziło mi najgorzej.
    Bardzo interesuje mnie odpowiedź na temat figury. Czy tylko osoby szczupłe mają jakieś predyspozycje??

    • Na tafli Autor wpisu

      Myślę, że amatorskie zawody łyżwiarskie w kategorii programu interpretacyjnego są w zasięgu nawet najbardziej początkujących łyżwiarzy:), więc na pewno byłabyś w stanie wystąpić w takich zawodach! Co do drugiego pytania, to mam wiele znajomych łyżwiarzy, którzy do chudziutkich nie należą i świetnie sobie radzą! 🙂 Dzięki ćwiczeniom na lodzie i poza nim z resztą sukcesywnie zrzucają zbędne kilogramy, tak, że jak najbardziej Halina to Cię absolutnie nie wyklucza;) 13 lat to super wiek, aby zacząć ja zaczynałam prawie 10 lat później niż Ty i popatrz 🙂 :* nie poddawaj się, dasz radę! Zobaczysz, jak każdy nowy element, który Ci wyjdzie – będzie Cię cieszył, to niesamowite uczucie!

      • Halina

        Zapomniałam się zapytać jeszcze dwóch rzeczy
        1. Jakie łyżwy figurowe będę najlepsze do jazdy dla osób początkujących. Najlepiej jakieś konkretne marki.
        2. Mieszkam w Katowicach może wiesz o jakiś obozach w ferie lub jakieś szkółce do której mogłabym uczęszczać?

  • Tom

    Eh ,moi drodzy czy tez moje drogie. Co Wy wiecie o zniechęcaniu, odmowach, „bezsensowności” rozpoczęcia przygody z łyżwiarstwem figurowym itd.
    Ja jeździłem ucząc się sam ostatnie 6 lat gdy otworzono u nas lodowisko, w sumie dość małe bo 20×30 ale dobrze utrzymywane choć pod gołym niebem. Gdy po kilku wizytach jazda w kółko stała się nudna, zacząłem „kombinować” i tak się zaczęło trzymając do dziś – to coś chyba jak dżuma 🙂
    W wolnych okresach nie dziwiło już nikogo w rodzinie, że potrafię być 5..6..czasem 7 dni na lodzie, po 2..3…4 godziny, w porywach zdarzało się nawet więcej.
    Ambitny jestem (tak On nie Ona dodam), extrema mnie nie przerażają ani sport – w sumie ten nie grozi śmiercią aż tak jak np lotnictwo które tez uprawiam. , zacząłem sam jeździć sobie figurowo (powiedzmy 🙂 jeszcze na łyżwach hokejowych, w trzecim sezonie już pseudo-figurowych Tempish Rental – niezłe na początek, a gdy i one mocno się już zużyły po dwóch sezonach, przyszła pora na moje pierwsze prawdziwe figurówki tzn. Jackson Marquis które niestety zaczynały się rozklejać na pięcie po 4..5 wizytach na lodzie – powtórzyło się to dwukrotnie po wymianie, więc jako zapasowe kupiłem Grafy 500 na których jeżdżę do dziś, a wymienione po dłuższej komunikacji z producentem Marquisy na Jacksony FreeStyle czekają na swój czas – zbliża się 🙂
    Swoją drogą z tymi łyżwami to ciekawa sprawa w świetle także komunikacji z producentem, bo ani moje 180 cm ani 90 kg wagi czy nie aż tak przecież zaawansowane ewolucje, nie powinny dać takiego efektu, że tanie łyżwy wytrzymują lata, a dobre … kilka jazd 🙂
    Ale wracając do tematu, gdy zaczynałem, miałem ponad 30, dziś ponad 40, pomijając „szczenięce” lata gdy ganialiśmy na łyżwach po jeziorach. Jak się to ma do owych paru czy nawet nastu lat ?
    A co mnie to 🙂
    Jak ktoś chce – prosze, drogę na cmentarz zna każdy od dzieciństwa.
    Od obecnego „nowego początku” uczyłem się sam bo innej możliwościu nie było, więc nie było technicznie, ale za to było zawsze „pod muzykę” zwykle dynamiczną, albo bardzo dynamiczną (np. Enej – Symetryczno-liryczna polecam refren od 3:10 i pojechac w tym rytmie w obrotach cały czas po kręgu, co stawie całkiem solidne wymagania), więc dziś dynamiki mi nie brakuje, za to nie podchodziła mi jazda do wolnej muzyki choć próbowałem, bo tam liczy się technika, gracja i wdzięk ruchu – tego nie było. Coś tam oczywiście wychodziło, ale to nie było to by np. pojechać w miare ładnie cały wolny „kawałek”.
    Doczekałem się też na lodowisku u siebie opini typu „bardzo ładnie Pan jeździ” – to zwykle dorośli albo „gdzie się można nauczyć tak jak Pan” czy „jak można zrobić taki piuret” – to zwykle dzieci, a jedna latorośl rzędu 13..14 lat na pewna zaplanowała poważne zaangażowanie się nauką już w dużym mieście zainspirowana moją jazdą i podpowiedziami – mam nadzieję że nikt jej nie powiedział „za stara”.
    Ze 2 lata temu miałem jeszcze krótki incydent podczas kontraktu w Szkocji, gdzie miałem okazję być na wstępnych zajęciach sekcji jazdy figurowej – treningi się nie zaczęły w istocie, kontrakt się skończył, przedłużenia nie było ani moich planów zostawać tam.
    Od ponad miesiąca jeźdzę w sekcji jazdy figurowej w Poznaniu, nadrabiając podstawy, dysponując natomiast może nie technicznymi umiejętnościami ale znacznie wyższymi – w sumie byłem w stanie i pełnego toe loopa skoczyć choć może „nietechnicznie”, setki obrotów to też nie byle co, itd. choć nie wszystko byłem w stanie sam zobaczyć i wyczuć np. co niektóre przejścia, „jaskółki” do tyłu czy przodu od dawna problemu nie stanowiły nawet wprost wychodząc do nich z obrotów.
    Idę więc do przodu w ramach sekcji i poza nią, ćwicząc technikę, rozwiając i udoskonalając stare „triki” które są wcale pomocne bo balans i równowaga to nie jest coś co można wyrobić w kilka minut, a już na pewno nie lat obycia z lodem i łyżwami, jak się okazało po próbie dołączenia zainteresowanej tym sportem koleżanki, która jeżdżąc „zwyczajnie” uprzednio, nie jest w stanie nawet w miarę niedługiej perspektywie dorównać do grupy podstawowej by tam trenować. Zerowej grupy na razie nie ma.
    A co do samej jazdy figurowej.
    Mając swoje lata, mam swój zawód, nie byle jak itd. mniejsza o to. Zatem niepotrzebna mi opcja startowania w olimpiadzie, mistrzostwa itd. Komentarz typu „za stary jesteś na ten sport i bez przyszłości” skomentować mógłby jedynie „to Ty jesteś za durny i za głupi by to oceniać, więc siedź przed TV i oglądaj durne seriale”, bo co komuś takiemu można powiedzieć ?
    Moim celem jest doskonalenie tego sportu dla siebie – bo sport, bo fantastyczny sport, bo ruch i bo ruch do muzyki – świetnie się bawię i wyjątkowo sobie cenię to połączenie, mając jak mówię od dawna „własny parkiet na lodzie” (okazało się że w zwyczajnym tańcu też ten trening pomaga). Brakowało mi muzyki w sportach, teraz to mam, w locie „pisząc muzykę” na lodzie i to jest to co właśnie najbardziej mnie fascynuje, nie mając żadnych stałych czy przemyślanych układów a tylko elementy składające się same pod rytm.
    Zatem, zawodu zmieniał nie będę, plany na olimpiadę mi niepotrzebne, zachwytów już się doczekałem, innych tez inspiruję, zabawę mam fantastyczną, wysiłek fizyczny dosłownie przyjemne z pożytecznym – z tego też wychodzi konieczność porozciągania się czy innych aktywności poza lodem – odpoczynek od biurka, bywa że na lodowisko idę zmęczony i znużony po godzinach pracy za biurkiem a po 2 godzinach trening wracam jak nowonarodzony i wypoczęty mimo tego że sobie nie żałuję na lodzie.
    Czy można chcieć czegoś jeszcze ?
    No może by sezon trwał cały rok 🙂

    • Daria

      Jeżeli mogę zapytać w jakiej sekcji jazdy figurowej jest Pan w Poznaniu? Od jakiegoś czasu mieszkam tutaj i myślałam nad czymś takim.

  • Julia

    Mam prawie 18 lat i chciałam się zapytać czy nie jest za późno, żeby spróbować swoich sił w łyżwiarstwie? Tańczę od 10 lat głównie balet. Tańczyłam też inne style tańca w tym: jazz, ludowy, współczesny, charakterystyczny i towarzyski.

  • Kornelia

    Dzień dobry, wiem że odzywam się późno, w porównaniu do publikacji tego tekstu, ale mam nadzieję, że i tak mi odpiszesz.

    Mam 14 lat i od kilku dni zaczęłam się interesować jazdą figurową. Wiem, że to pewnie głupie, bo to dzięki pewnemu anime, ale to nie jest istotne.

    Zmierzam do tego, że naprawdę chciałabym nauczyć się jeździć, ale na lodowisku byłam chyba 2-3 razy, ponad to między tym były bardzo długie przerwy. Nie wiem, czy to w czymś pomoże, ale jeżdżę na rolkach i idzie mi to całkiem dobrze, a podobno jazda na rolkach i łyżwach jest podobna, czy to prawda?

    Niestety, nie mam też dostępu do żadnych szkółek łyżwiarskich, dlatego nie wiem, czy poradziłabym sobie sama, wzorując się tylko na filmikach z internetu?

    Bardzo proszę o odpowiedź, pozdrawiam!

    • Na tafli Autor wpisu

      Hej Kornelia, zawsze możesz pojechać na jakiś obóz łyżwiarski, aby nauczyć się podstaw i załapać odpowiednią postawę na lodzie itp. a potem już próbować sama u siebie w mieście na lodowisku 🙂 tutaj jest lista letnich obozów łyżwiarskich: http://natafli.pl/lista-letnich-obozow-lyzwiarskich-w-2017-roku/
      Na pewno będą też organizowane zimowe obozy. Naprawdę warto na początek się wybrać, żeby podłapać dobre nawyki i później nie zrobić sobie krzywdy 🙂
      Jazda na rolkach figurowych = jazda figurowa na lodzie
      jazda na zwykłych rolkach? niekoniecznie 😉

    • Kara

      Kara, 14 lat
      Też zaczęłam interesować się łyżwiarstwem po obejrzeniu Yuri!!! On Ice. To było ponad pół roku temu. Przez miesiące zmagałam się z wlasnymi myślami: „Serio Kara? Myślisz że to pasja, prawdziwe uczucie? Obejrzałaś bajkę i od razu lecisz na marzenia o zawodach. Weź się w garść.” Rodzina i przyjaciele wspierali mnie, bez dwóch zdań – to ja byłam swoim własnym przeciwnikiem. Ale i tak chodziłam na lodowisko. Zaczęłam mówić każdemu, że będę łyżwiarką figurową, choć sama miałam więcej wątpliwości, niż wszyscy sceptycy razem wzięci. W końcu wątpliwości zaczely znikać. Bardzo mozolnie i powoli, ale jednak. Po zakonczeniu sezonu zaczęłam zwyczajnie tęsknić i coraz mniej utożsamiałam swoje łyżwiarstwo z łyżwiarstwem w anime, a prawdziwi sportowcy stali się równie interesujący jak postacie. Zupełnie pozbyłam się wątpliwości dopiero miesiąc czy dwa temu. Zamim to nastąpiło, było mi dość ciężko z samą sobą i – przede wszystkim – z moimi marzeniami. Cieszę się, że nie poddałam się przez ten czas, porzucając łyżwiarstwo i pomysł, by uczynić je swoją pasją. Wiem, że mi się to udało na tyle, na ile mogło się udać po 7 miesiącach obcowania z łyżwiarstwem i wierzę, że uda się jeszcze lepiej w miarę upływu czasu. Myślę że to dla tego, że ciągle chodziłam na to lodowisko, ciagle chciałam mieć z łyżwami coś wspólnego (i ciągle chcę).
      Życzę Tobie i wszystkim wiary w swoje możliwości i marzenia dopóki w was trwają, nie ważne ile czasu miały by trwać. Carpe diem, grunt to wierzyć w siebie i być wytrwałym.
      Nie myśl, że inspiracja anime jest głupia. To te wątpliwości są głupie. Na tyle głupie, że nie warte czasu i uwagi, szczegolnie gdy mówią coś innego niż serce.

      • Ami

        Oh mam podobnie! Zamierzam zacząć jeździć właśnie po tym anime. Na razie jeszcze szukam jakis lekcji (tylko, że mam 12 lat) i myślę, że może nawet się to udać 😀

        • Kara

          Na pewni się uda. Jeżeli chodzi o Wrocław, możesz załapać sie na warsztaty na Spiskiej w ferie zimowe, do klubu Axel lub ewentualnie na szkółkę dla dorosłych na Orbicie 🙂 Na tym blogu Ola wspomniała też coś o warsztatach figurujemy. Wszystko zacznie się pewnie wraz z sezonem 🙂

  • Kornelia

    Cześć, przeczytałam twój artykuł i jestem pod wrażeniem, gdyż sama do niedawna myślałam, iż to niemożliwe, by nauczyć się jazdy figurowej, gdy zaczyna się tak późno.
    Jeżeli byłabyś tak miła odpowiedzieć, to mam kilka pytań.
    Mam szesnaście lat, w przyszłym roku kończę siedemnaście, a jeszcze w tę zimę chciałabym zacząć swoją przygodę od podstawowej jazdy na łyżwach. Jestem w tym kompletnie zielona, nigdy w życiu nie byłam na lodowisku, gdyż najzwyczajniej w świecie nie miałam do tego warunków. Miałam za daleko do lodowiska.
    Przejdę już do części właściwej.
    1. Czy myślisz, że bez pomocy trenera byłabym w stanie nauczyć się podstawowej jazdy? Na pewno jest to trudniejsze, ponieważ nikt nie pokazuje ci jakie kroki po kolei powinnaś wykonywać, jednak chyba jest to wykonalne?
    2. Czy myślisz, że po kilku latach nauki ktoś, kto tak jak Ty, zaczął w wieku 16/17 lat, da radę opanować podwójne, a może i nawet potrójne skoki? Przede wszystkim zależy mi na Axlach, Salchowach i Toeloopach. A może jednak w przypadku takich osób możliwe jest osiągnięcie tylko pojedynczych skoków?
    3. Ile czasu zajęło Tobie opanowanie podstawowych kroków nie mających nic wspólnego z jazdą figurową, a także ile czasu przygotowywałaś się do wykonania pierwszych piruetów i skoków?
    Byłabym bardzo wdzięczna za chociaż krótką odpowiedź.
    Pozdrawiam:)

    • Iceflower

      Cześć, cieszę się, że postanowiłaś spróbować! 🙂 Co do pytań to tak:
      1. Oczywiście, że jest to możliwe! Potrzebujesz jednak przede wszystkim dobrze trzymających kostkę łyżew- nie mogą „łamać się” do środka. W internecie możesz znaleźć filmiki wprowadzające (warto szukać też w j.ang). I potem pozostaje tylko, ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć. Trzeba wyjeździć swoje kilometry 🙂 Warto sobie ułożyć w głowie plan treningowy, jakie elementy chcesz poćwiczyć, przed wejściem na lód. Polecam też nagrywanie się od czasu do czasu, i porównywanie z nagraniami osób demonstrujących dane ćwiczenie.
      Zacząć możesz od cebulek (kółeczka na 2 nogach), odbić do przodu, jazdy na jednej nodze, półłuków, przysiadów. I potem wszystko to tyłem.
      Przykładowo: https://www.youtube.com/watch?v=mNp5GfMyHys
      https://www.youtube.com/watch?v=-mvxErynwXI&list=PL_Q2n8RyQL0tY0jn5B16BgY9I49LdTAup&index=1
      https://www.youtube.com/watch?v=cC54A9c2dEE

      2. Ostatnimi czasy udało mi się ściągnąć podwójnego salchowa, więc jest to możliwe 🙂 Tylko w tym wypadku koniecznie trzeba mieć dostęp do trenera. Skoki podwójne wymagają też większej ilości, systematycznych treningów. Mówimy tu o elementach na które trzeba pracować nawet nie miesiące, a sezony. Lecz czy jest możliwe? Jest. 😀

      3. Ciężko mi określić, bo tak naprawdę zaczęłam od szkółki- więc od razu uczyłam się jazdy figurowej. Wcześniejsze ślizganie się na ślizgawkach wiele mi nie dało. Nie wiedziałam jak się dobrze odbijać, nie wiedziałam od czego zacząć się zabrać. Pierwsze piruety na dwóch nogach można próbować już od początku, myślę że pierwszy cały obrót na jednej nodze to jakoś po miesiącu może był. A trójka skakana, może po dwóch. Taka mini 😀 Potem pojedyncze to w ciągu jednego sezonu.

      Jakbyś miała jeszcze jakieś pytania, to pisz śmiało. Pozdrawiam

    • Na tafli Autor wpisu

      Moim zdaniem, jeśli chcesz zacząć jeździć lepiej jeździć to dobrze jest zacząć:

      -od zakupu dobrych łyżew (wpis o tym, na co zwrócić uwagę przy wyborze łyżew znajdziesz tutaj: http://natafli.pl/jakie-lyzwy-kupic-wybieramy-lyzwy-dla-dziecka/ oraz tutaj: http://natafli.pl/jak-wybrac-buty-lyzwiarskie/ ) Najlepiej poradzić się specjalisty np. Przemysława Domańskiego (sklep Edge – Katowice).
      Jeśli już masz odpowiednie łyżwy to pomyśl o wyjeździe na przynajmniej jeden obóz treningowy 🙂 w lecie i podczas ferii zimowych organizowane są obozy łyżwiarskie na przykład przez grupę Figurujemy (Toruń), Renatę Aleksander (Ice&Fun), Strefę Aktywną czy Towarzystwo Walley z Warszawy. Podłapiesz tam prawidłową postawę łyżwiarską, technikę jazdy, poznasz wiele inspirujących osób i ćwiczeń łyżwiarskich :-), aby potem móc trenować więcej sama. Na początku podstawy: odbicia przodem, jazda tyłem, przekładanka przodem i tyłem, trójki… dopiero potem pierwsze skoki, wejścia do piruetów, spirale.

      Bardzo ważne są regularne treningi na lodowisku i wzmacnianie mięśni oraz stretching poza taflą 🙂