One Man Band


Gość dosłownie rzucił dziś na kolana wrocławskich gapiów.

Bernard M. Snyder znany jako One-man-band dał popis dzisiaj na wrocławskim Rynku w ramach Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Ulicznej. Pisze o sobie, że bycie całą orkiestrą w jednym sprawia, że jest całkowicie autonomiczny, a to daje mu możliwość improwizacji, jeśli chodzi o aranżacje piosenek, które wykonuje i okazję do zabawy z tłumem. Wychodziło mu to niesamowicie. Do stóp przymocowane miał sznurki, które sterowały perkusją. Do tego grał na gitarze, śpiewał i w pewnym momencie zaczął jednocześnie grać na harmonijce! Na koniec napił się wody, poprawił włosy i uśmiechając się do otaczających go ludzi zapytał „Jak moja fryzura?”. Dosłownie rozbujał tłum, cały czas zachęcał, żeby podejść bliżej, była chwila, że ludzie zaczęli tańczyć. Dał niesamowity popis geniuszu. Co najpiękniejsze: widać było, że gra sprawia mu niesamowitą przyjemność, że jest w swoim żywiole.

Znowu miałam szczęście przypadkowo trafić na takie show. Wrocław ma to do siebie, że nigdy nie wiesz, co Cię czeka na Rynku… : a to Żmijewski się czai pod ekranem, a to znów Schmitt pocina na fortepianie… Jeszcze gdyby to miasto miało dobre lodowisko, to może bym je w końcu bardziej doceniła !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *