Pobita przez taflę


To musiało kiedyś nastąpić. Mój pierwszy poważniejszy upadek podczas treningu. Wyrwa w lodzie, wjazd do piruetu, momentalnie mnie podcięło, nie miałam szans, żeby asekurować się rękoma – wylądowałam od razu na głowie…Zęby całe i żuchwa w całości, ale opuchlizna wciąż rośnie… Uśmiech i jedzenie boli i wyglądam jakby zupa była za słona. Po wszystkim miałam ochotę znów położyć się na tafli – obłożyć twarz lodem

Ale co najlepsze: 5 minut po upadku po raz pierwszy udało mi się skoczyć kombinację flip + rittberger. Widocznie trzeba było wstrząsu, żeby mi skoki wyszły!

Zdjęcie1036

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *