Pod kopułą


W tramwaju, w drodze do pracy, w kolejce na badania, do poduszki.  Pierwsza książka Kinga, którą miałam okazję przeczytać. Do cienkich nie należała, ale wciągnęła mnie na tyle, że przez ostatnie dwa tygodnie nosiłam ją ze sobą wszędzie. Nie było to łatwe ze względu na jej pokaźne rozmiary, ale czego to damska torebka nie pomieści. Raz, jak wyszłam z plecakiem i z tą knigą w ręku z bloku, to jakiś żul za mną krzyczał eee ! Kałamarz!

-Łukasz dobra, ja idę czytać „Pod kopułą”

-Pod kopułą, to Ty masz nierówno!

Dziś dobrnęłam do ostatniej (928!) strony.

Miasteczko Chester Mill niespodziewanie zostaje przykryte tajemniczym kloszem. Wytworzona nad nim bariera przypomina szkło, jest przezroczysta, nie przepuszcza wiatru… Okazuje się też być niezniszczalna. Książka opisuje niecały tydzień z życia poszczególnych mieszkańców oraz ich zmagania ze skutkami pojawienia się niespodziewanej przeszkody, odgradzającej ich od reszty świata. Słabość psychiki, mary ludzkich wspomnień, zbrodnie, gwałty, tragedie, okrucieństwo, niefortunne sploty zdarzeń, fantastyczne okoliczności – to tylko namiastka niesamowitej treści, która od samego początku zaciekawia i chwyta czytelnika za rękę , wciągając go w tamten świat.

Warto przeczytać, choć końcowe akapity nieco mnie rozczarowały… Zabieram się za następną ksiażkę, tego samego autora- „Chudszy”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *