Relacja Asi z Mistrzostw Europy w łyżwiarstwie figurowym. BUDAPESZT


Kochani, nareszcie wyczekana, niesamowita relacja ze styczniowych Mistrzostw Europy w łyżwiarstwie figurowym. Wydarzenie tej rangi nie może pozostać bez echa. Dzięki uprzejmości Asi, która podzieliła się z nami swoją przygodą w Budapeszcie (widziała Javiera na żywo000 – aaaaaaaaaa!!!!!!!!) możemy znów przenieść się na węgierską taflę i przypomnieć sobie raz jeszcze tę rywalizację. Serdecznie dziękuję Asi za sprawozdanie i zdjęcia!

Budapeszt 2014 – relacja łyżwiarskiego freaka

No i stało się – pojechałam z koleżankami po raz pierwszy ma Mistrzostwa Europy w łyżwiarstwie figurowym 😀 Do Budapesztu.

Wiele emocji było przed nami, postanowiłyśmy więc pozwiedzać nieco miasto. Urokliwe uliczki starego Pesztu, cudowne widoki ze wzgórz części Buda – to wszystko było. Oczywiście nie można było próżnować i ćwiczenia łyżwiarskie podczas spaceru były obowiązkowe 😉

 44

Ale jak tylko znalazłyśmy lodowisko Városligeti Műjégpálya, cały plan zwiedzania legł w gruzach. Nie mogłyśmy odpuścić jeżdżenia na tym cudownym obiekcie. Udało nam się nawet spotkać ekipę Bułgarii bawiącą się po trudach zawodów.

Bieganie z lodowiska na którym samemu się jeździło z rana, na lodowisko na którym odbywały się zawody – bezcenne przeżycie całego tygodnia praktycznie na tafli lodowej

ZAWODY DZIEŃ PIERWSZY

Rywalizację rozpoczęły Panie programem krótkim. Dla nas ta konkurencja miała dwa punkty kulminacyjne. Pierwszy to przejazd naszej zawodniczki Agaty Kryger. Jako że debiutowała na Mistrzostwach Europy, to bardzo bałyśmy się czy wytrzyma presję. Okazało się że pojechała bardzo solidny program, ładnie się zaprezentowała i po programie krótkim zajmowała 23 miejsce.

Drugi punkt to rywalizacja najlepszych zawodniczek, w których młodość rywalizowała z doświadczeniem. Tym razem Panie spisały się wyjątkowo dobrze, dużo było przejazdów prawie bezbłędnych i bez upadków. Aż miło było popatrzeć na elegancką Valentinę Marchei, młodziutką ale świetnie czującą muzykę Julię Lipnitską czy Adelinę Sotnikovą. Po tej części to właśnie Adelina prowadziła.

Po paniach na lód weszły pary taneczne. W tym sezonie w tańcu krótkim pary prezentują rytmy charlestona, foxtrota, quickstepa… Energetyczne, pełne werwy programy przy których publiczność doskonale się bawiła. Nas bardzo ucieszył dobry występ polskiej pary i fakt, że dostali się do finału.

DZIEŃ DRUGI

Po tym jak wymęczyłyśmy się jeżdżąc na lodowisku pędem udałyśmy się na halę na konkurencję panów . Punkt pierwszy – występ Maćka Ciepluchy. Świetnie pojechany, interesujący program dał mu w ostateczności 15 miejsce i pewny awans do programu dowolnego.

Drugi godny zapamiętania moment to występ Mario Brosa – monakijskiego zawodnika Kima Lucine. Niezwykle zabawny program. W jego trakcie zaczęła spadać na lód balonikowa nutka. Na szczęście zawodnik nie rozproszył się i do końca pozostał w roli kultowego hydraulika. Kim zebrał zasłużone brawa od publiczności.

Godne zapamiętania były również przejazdy najlepszych zawodników: Javiera Fernandeza, Tomasa Vernera czy Michała Breziny. Panowie pokazali naprawdę dobre programy.

Jedyne co nas rozpraszało to pewien miły wolontariusz, który tuż przed nami oglądał zdjęcia, jakie zrobił maskotce Mistrzostw z najlepszymi zawodnikami i trenerami. Wykorzystałam okazję i sama też sobie zrobiłam zdjęcie 😉

 maskotka

Po krótkiej przerwie tafla należała już do par tanecznych, które rozgrywały finał swojej konkurencji. Muszę przyznać, że chociaż fanką tańców nie jestem to na żywo tańce robią ogromne wrażenie i bardzo przyjemnie się je ogląda. Bardzo oryginalna i zabawna historia przedstawiona przez

parę Zhignashina/Gazsi, czy brawurowo wykonany taniec do muzyki Michaela Jacksona przez Penny Coomes/Nicholasa Bucklanda to takie momenty, dla których warto oglądać zawody na żywo.

Ale zdecydowanie najlepsi byli Włosi Anna Cappellini/Luca Lanotte, którzy stoczyli piękną walkę o złoto z Rosjanami Eleną Ilinykh/Nikitą Katsalapov dosłownie o włos.

A tak prezentowało się podium

podium

DZIEŃ TRZECI

Rywalizacja w piątek rozpoczęła się od programu krótkiego par sportowych. Niestety Polska nie miała swoich reprezentantów, pozostało nam więc kibicowanie ulubieńcom.

Poza oczywistymi zachwytami nad programami Niemców Savchenko/Sholkovy i Rosjan Volosozhar/Trankov, dużo ciepłych słów można powiedzieć o występach Włochów Stefanii Berton/Ondreja Hotarka, czy też Rosjan Ksenii Stolbovej/Fedora Klimova. Te dwie pary zrobiły bardzo dobre wrażenie.

Potem przyszedł czas na Panie. Mówi się, że bywają kapryśne i popełniają dużo błędów. Jednak tym razem było zgoła inaczej, dużo było dobrych programów. Ale po kolei.

Dla nas pierwszym ważnym momentem był występ Agaty Kryger. Widać było, że jest mocno zestresowana, ale rozpoczęła dobrze. Dzielnie walczyła, jednak w pewnym momencie zaliczyła upadek. I stało się coś niespodziewanego – jako pierwsza z zawodniczek dostała duże brawa i cała publika zaczęła ją bardzo gorąco wspierać. Widać było że to podbudowało naszą zawodniczkę i już do końca pojechała czysto.

Jednak największe emocje były dopiero przed nami. Najlepsza grupa pojechała znakomicie, a walka między Rosjankami a Caroliną Kostner była bardzo zażarta. Ostatecznie najlepszy program pojechała Julia Lipnitskaya. Jej pełen emocji przejazd był jednym z niewielu całkiem czystych przejazdów., a publika urządziła młodziutkiej zawodniczce owację na stojąco jeszcze zanim ta skończyła kręcić ostatni piruet. Tego co się działo nie da się opisać, to trzeba było przeżyć. Ostatecznie zdobyła ona mistrzostwo Europy.

I tylko szkoda było zawodniczek jadących po niej. Zwłaszcza Francuzki Meite, która mimo świetnego programu nie zdołała przykuć uwagi widowni będącej jeszcze pod wrażeniem tego co zobaczyli wcześniej.

Ostatecznie wieczór zakończył się triumfem Młodości , a moją ulubioną anegdotką pozostanie odpowiedź Julii podczas wywiadu. Ta zapytana przez prowadzącego co planuje na Soczi odpowiedziała tylko: „Skład reprezentacji na Igrzyska nie został jeszcze ogłoszony przez Federację, ale skoro zostałam Mistrzynią Europy, to może mnie wyślą”, To się nazywa dyplomatyczna i rezolutna odpowiedź 😀

ladies

DZIEŃ CZWARTY

Na sobotę przewidziane zostały występy Panów. Jako że były przewidziane dopiero na południe, spędziłyśmy czas jeżdżąc na lodowisku. Było słonecznie, a na lodowisku akurat tego dnia postanowili pojeździć przedstawiciele reprezentacji Bułgarii

Podczas startu Panów najbardziej czekałyśmy na występ Maćka Ciepluchy. Szkoda było błędów, które popełnił, ale ogólne wrażenie po przejeździe naszego zawodnika pozostało bardzo dobre.

Niestety muszę przyznać, że Panowie na których stawiałyśmy nas mocno rozczarowali z racji tego, żę popełnili sporo błędów. Mało było czystych przejazdów. Na szczęście nie zawiódł Javier Fernandez, który pojechał NIESAMOWICIE, skacząc dwa razy poczwórnego salchowa, w tym raz pod koniec programu. Zdecydowanie zasłużone zwycięstwo.

Na drugim i trzecim miejscu, po dobrych przejazdach w programie dowolnym, zajęli Rosjanie Sergiey Voronov i Konstantin Menshov.

Przed dekoracją kolejna anegdotka. Prowadzący zapytał Javiera Fernandeza czy jest popularny w swoim kraju. Biedny Hiszpan nie bardzo wiedział co ma na to powiedzieć, łyżwy to jednak nie jest popularny sport w Hiszpanii.

A tak się Panowie prezentowali na podium

javierfirst

Po zakończeniu konkurencji mogłyśmy wreszcie wybrać się na spacer po Budapeszcie wieczorem i poczuć klimat miasta.

DZIEŃ PIĄTY

Niedziela przywitała nas deszczem. Był to ostatni dzień zawodów i jednocześnie nasz ostatni dzień w Budapeszcie. Długo walczyłyśmy ze sobą, czy mamy iść na konkurencję par sportowych od początku, czy może jednak iść pojeździć na lodowisko. Wybrałyśmy jednak w większości zawody. Jak się później okazało, gdybyśmy udały się na Városligeti Műjégpálya, spotkałybyśmy Javiera Fernandeza…nie mogłyśmy tego potem długo przeżyć.

Wracając jednak do tego co się działo na tafli, to czekałyśmy zdecydowanie na najsilniejszą grupę. Smutno jednak było, kiedy spiker tuż przed rozgrzewką ogłosił, że Niemcy się wycofali. Wtedy juz było wiadomo kto na sto procent wygra. Nie oznaczało t jednak braku emocji. Ostatecznie bowiem Tatiana Volosozhar i Maksim Trankov popełnili błędy i przegrali program dowolny ze swoimi kolegami z reprezentacji. Ksenia Stolbova i Fedor Klimov pojechali fantastyczny program dowolny, najlepszy tego dnia i zasłużenie zdobyli srebro. A złoci medaliści – niestety rozczarowali.

Posium dopełniła trzecia rosyjska para Vera Bazarova Yuri Larionov.

 pary

I na koniec pozostała nam gala. Można było po raz kolejny podziwiać wszystkich medalistów i co ciekawszych zawodników.

Jeden z najfajniejszych programów gali to oczywiście Mario Bros w wykonaniu Kima Lucine. Tyle że podczas występu na gali doszedł gracz w postaci Tomasa Vernera, który bawił się przednio udając fana gier video , oraz księżniczka w osobie Caroliny Kostner.

Niesamowite wrażenie wywołał również występ Adeliny Sotnikovej, która postanowiła wykonać swój program z użyciem skrzydeł. Wielkie brawa że udało jej się to pięknie i czysto pojechać, ponieważ było to bardzo trudne.

A na deser pozostał Javier Fernandez – instruktor fitness . Z takim trenerem można ćwiczyć. Z czasem zamienił się w SUPERJAVIEGO 😀

.javierfirst

Jako że wszystko co dobre szybko się kończy, musiałyśmy zaraz po gali udać się na pociąg powrotny do Warszawy. A że świat jest mały, nie byłyśmy jedyne w naszym przedziale które wracały z tej imprezy Można było więc nieco przedłużyć czas powrotu do rzeczywistości i podzielić się wrażeniami ze współpasażerami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *