Sarah – „Uwielbiam dźwięk płozy tnącej lód. Kiedyś oglądałam występy łyżwiarzy w telewizji, a teraz czuję, że jestem częścią tego sportu!”


HISTORIA SARY

HISTORIA SARY

Wciąż dojeżdżam na lodowisko ponad 40 kilometrów

Zainspirowana powstaniem stronki i historiami innych łyżwiarzy, postanowiłam podzielić się z Wami także moją opowieścią. Mam 19 lat i jeżdżę na łyżwach już około 3, 4 lata, wciąż dojeżdżając na moja ukochaną taflę ponad 40 km.
Pierwszy raz stanęłam w łyżwach na lodzie w 6 klasie podstawówki i choć za wiele nie udało mi się wtedy zrobić, to i tak byłam zachwycona. To było coś zupełnie nowego, innego niż jakakolwiek aktywność fizyczna z jaką zetknęłam się do tej pory. To było wyzwanie! 🙂
Po pewnym czasie tato zaczął zabierać mnie co jakiś czas na ślizgawki ogólne i pewnego dnia przed jedną z takich ślizgawek trafiliśmy na trening klubu łyżwiarskiego. Zakochałam się na dobre!
Te łyżwiarki i wszystkie cudowne figury i piruety, które zobaczyłam… Jak w telewizji! Zapragnęłam być jak one.
Tacie udało się zapisać mnie do jednego z takich klubów i wtedy usłyszałam słynne słowa:

„Ma talent (i chęci), ale dla niej jest już za późno… Powinna zacząć jakieś 10 lat temu.”

Hmm… pewnie domyślacie się jak mogłam się wtedy czuć. Ale nie poddałam się i nie przestałam ćwiczyć. Czerpałam (i nadal czerpię) z łyżwiarstwa taką przyjemność , że postanowiłam robić to właśnie dla niej, bez względu na to że może już za późno na zawodową karierę.

I to była bardzo dobra decyzja! Odkryłam swoją największa pasję. Zdałam sobie sprawę, że łyżwiarstwo jest częścią mnie !

Jeśli miałabym opisać co daje mi realizowanie tej pasji, do najważniejszych zaliczyłabym: mobilizację, spełnianie się, radość oraz chęć do życia (bo lodowa tafla niezaprzeczalnie pomaga w smutne dni!). Oczywiście daje mi to również bardzo potrzebną aktywność fizyczną oraz wiele wspaniałych znajomości , bo właśnie na lodzie poznałam wspaniałych ludzi, których pokochałam.

A co do wspomnień...

Jest ich wieeele, zbyt wiele by wszystkie opisać. Każda poznana na lodowisku osoba, każda nowa figura, skok, piruet czy jakikolwiek postęp (a nawet kontuzja, bo i takie się zdarzają) to moje wyjątkowe wspomnienie. I miny rodziny i znajomych, gdy po kontuzji wracam ze zdwojoną mobilizacją! „To tobie się tak nadal chce?!”

Oj tak! Chce mi się! Uwielbiam to, co robię, uwielbiam dźwięk płozy tnącej lód i to, że kiedyś oglądałam występy łyżwiarzy w telewizji tylko wzdychając, a teraz czuje, że jestem częścią tego sportu! 🙂
A teraz do wszystkich, którzy zaczynają lub chcieliby zacząć :
Nieważne czy macie dostęp do klubu czy tylko do ogólnych ślizgawek, jeżeli tylko macie chęci – róbcie to, wykorzystujcie to, co macie! A idealnym zwieńczeniem lodowych zmagań będą zawody. Ja właśnie przymierzam się do moich pierwszych w życiu. To wspaniałe, że w Polsce w końcu rozwija się łyżwiarstwo amatorskie! Życzę powodzenia wszystkim zawziętym łyżwiarzom. 🙂

``Obalamy mity!``

inne historie...

zobacz

pozostale historie amatorow lyzwiarstwa figurowego