Tak minął taniec i trening, dzień pierwszy… 1


Jak poniższy rozkład jazdy głosi, rozpoczęliśmy dziś ostro modern dancem z roundtheworld’ową Magdą:) W rozgrzewce pojawiły się
elementy jogi, a w układzie tanecznym była shaking klata, szalone ruchy klatką piersiową, które w moim wykonaniu wyglądają dość paradnie haha, ale i tak było świetnie znów poczuć tę atmosferę wspólnego zaangażowania w nowy układ taneczny, a pod koniec zajęć zobaczyć, że jednak coś wychodzi i to nawet w miarę równo.  Potem czas na lód, czyli moment, którego wczoraj obawiałam się najbardziej. W tamtym roku byłam w grupie brązowej, w tym postanowiłam zrobić selftransfer do wyższej i martwiłam się, czy aby na pewno sobie tam poradzę, ale po dzisiejszym dniu mogę  przyznać, że ten mały awans wyszedł mi na dobre. Srebrna grupa została podzielona na 3. W mojej były tylko 3 osoby więc czułam się prawie jak na lekcjach indywidualnych, trenerką naszą jest Ania, która świetnie tłumaczy, dlatego czuję że z nią nastąpią rozstępy i postępy. W popołudniowym treningu lodowym srebro przełamano już na dwie grupy prowadzone przez Paulinę i Anię.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Trening imitacyjny na sali gimnastycznej: po dość solidnej rozgrzewce, ćwiczyliśmy głównie wyskoki i arabeski. Po obiadku udaliśmy się na trening wszechstronny (elementy stepu, ćwiczenia na ręce (pompeczki), bieganie).

Summary:

  • przybita piątka od trenerki za udany piruet – cieszy!
  • piruet akrobatyczny is loading…
  • znów czuję mięśnie w ciele, których istnienia nie byłam wcześniej świadoma
  • mam torbę na łyżwy walleykę
  • dream team mamagiczne tabsy

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Tak minął taniec i trening, dzień pierwszy…