Twój zawodnik stoi na starcie czekając na muzykę, a Ty nie możesz mu już pomóc… 1


…cała praca została wykonana wcześniej. Może jest jeszcze kilka innych czynników, na które nie masz wpływu. Jak samemu stoisz na starcie to wiesz, co myślisz… Ja zawsze uwielbiałam ten stres i tego brakuje mi dzisiaj…
marta, ania rechnio

Na zdjęciu od lewej jest: Asia Szczerba obecnie Jannasz, Aneta Wojcińska, Magdalena Frender, Ja, Anna Rudnicka obecnie Olszewska i Anna Rechnio. Wszystkie jeździłyśmy wtedy u Anny (Anety) Hunkiewicz.

Marta Głuchowska-Miśków Na tafli.

Łyżwiarka figurowa, była zawodniczka i świetna trenerka. Z Martą miałam zaszczyt trenować przy okazji obozu łyżwiarskiego w Sanoku. Dziś opowie o swoich najlepszych wspomnieniach związanych z łyżwiarstwem, o zapomnianej już dziś jeździe szkolnej, a także o tym, co jest naprawdę ważne w pracy trenera.

Pamiętam wspaniałe uczucie, jak pierwszy raz skoczyłam podwójnego axla. To było takie łatwe, takie lekkie, że aż moja trenerka popatrzyła na mnie i zapytała czemu skaczę pojedynczego. Odpowiedziałam, że to był podwójny i skoczyłam go jeszcze raz. Po jakimś czasie ten axel na parę miesięcy mi „uciekł”, ale będąc trenerem zaobserwowałam, że to zdarza się bardzo często. Na szczęście potem wszystko wraca do normy, jednak jest taki moment, że „ucieka”.

        WZÓR DO NAŚLADOWANIA 

Uważam, że dobrze, jeśli młodsi zawodnicy mają wzór. Starsi łyżwiarze z większymi umiejętnościami są dla nich świetną motywacją. Przykład z życia wzięty: kiedyś jedna z dziewczyn opowiadała mi, że jak była zwodniczką, to nikt na lodowisku w jej mieście nie skakał podwójnego axla, ona również. Kiedy pojechała do rewii, podwójny axel był na porządku dziennym i skakało go tam bez problemu wiele osób. Po jakimś czasie ona też zaczęła. Okazało się, że nie jest to wcale takie trudne. To oczywiście jest odczucie, niewątpliwie jednak, jeżeli masz dobry wzór u starszych koleżanek, daje Ci to poczucie, że możesz więcej. Ja miałam to szczęście, że trenowałam na większości treningów z Anią Rechnio, która jest nieco starsza i była dla mnie świetnym przykładem.

JAZDA SZKOLNA

Bardzo bym chciała, żeby w niepełnym wymiarze wróciła jazda szkolna. Widać ogromną różnicę między dziećmi, które ją miały, a tymi z późniejszego pokolenia- tutaj mówię o naszym kraju. Jazda szkolna daje niesamowitą bazę, była czasami nudna, ale to wyczucie krawędzi, balansu. Oczywiście wszystko w rozsądnych granicach. Byłam ostatnim rocznikiem, który startował z jazdą szkolną.

Jazda szkolna składała się z około 50 figur. Na zawodach jeździło się tylko kilka z nich. Kiedy zaczynałam, to wykonywałam: trójki przodem zewnątrz na dwóch kołach, trójki podwójne przodem zewnątrz na dwóch kołach i chyba trójki przodem wewnątrz też na dwóch kołach (miałam wtedy 6 i 7 lat i nie pamiętam bardzo dokładnie). Uczyłam się pętlic na dwóch i trzech kołach. Starsi koledzy jeździli jeszcze trójki odwrotne, zwroty i zwroty odwrotne. Mieliśmy oddzielne treningi, na których ćwiczyliśmy jazdę szkolną. Pamiętam, że wszyscy bardzo marzliśmy, a trzeba było być bardzo precyzyjnym. Na zawodach trzeba było trzykrotnie pojechać po własnym śladzie, tzn. pierwszy raz przejeżdżało się po czystej tafli rysując dwa koła np. z trójkami przodem zewnątrz, następnie trzeba było jeszcze przejechać dwukrotnie po własnych śladach. Wymagało to ogromnej precyzji i cierpliwości, a przede wszystkim wyczucia własnego balansu ciała i środka ciężkości. Mieliśmy drugą parę butów do jazdy szkolnej z płozami, które były nieco szersze niż do programów i ząbki były umieszczone nieco wyżej, żeby móc dokładniej wykonywać figury na tafli lodowej. Ja startowałam tylko w jednych zawodach z jazdą szkolną, był to ostatni rok, kiedy obowiązywała. Najpierw była jazda szkolna, potem dowolna. Na zawodach międzynarodowych, najpierw jazda szkolna, potem obowiązkowa (short) oraz program dowolny. Pamiętam, jak Pan Zbyszek Turkowski rysował nam specjalnym cyrklem koła na tafli lodowej. Trzeba było się nauczyć samemu rysować odpowiedniej wielkości koła, a te wykonane przez cyrkiel na treningach służyły za wzór. Potem próbowaliśmy pojechać dokładnie po tych samych śladach.

Poniżej trzy filmy dotyczące jazdy szkolnej:

1984 Winter Olympics – Figure Skating Compulsory Figures Part 1

Ladies Compulsory Figures

Piece on Elimination of Compulsory Figures from ISU Competitions

Zaprzestanie rozgrywania na zawodach figur obowiązkowych tłumaczono tym, że zajmują zbyt wiele czasu treningowego i nudno się je ogląda. Więcej powodów znajdziecie <<TUTAJ>>.

MISTRZOSTWA

Wspaniałym przeżyciem był dla mnie występ na Mistrzostwach Europy i Mistrzostwach Świata z Mariuszem Siudkiem. Na ME była wtedy również Dorota Zagórska z Januszem Komenderą. Świadomość, że mam konkurencję, nie tylko w parach działała na mnie bardzo motywująco. Mariusz miał podobne odczucia. Na ME przed shortem, mieliśmy dalszy numer startowy. Włączyłam telewizor i zobaczyłam początek konkurencji. To było bardzo dziwne uczucie: wiesz, że za chwilę to właśnie Ty będziesz startować, a jeszcze jesteś w hotelu!

PRACA TRENERA

W pracy trenera największą radością jest patrzenie, jak Twoi podopieczni robią postępy. Widzisz, jak się cieszą, kiedy udaje im się wykonać elementy, które wcześniej wydawały się im trudne, wręcz nie do wykonania. Trzeba również pamiętać, że każdy zawodnik jest inny. Jako trener musisz nauczyć się indywidualnego podejścia do podopiecznych. Pamiętam swoją pierwszą grupę, którą prowadziłam na lodzie od pierwszych kroków. To była ogromna satysfakcja patrzeć, jak dzieci zaczynały chodzić po lodzie, a po pewnym czasie zaczęły wykonywać poszczególne elementy techniczne. Na jednym z prowadzonych przeze mnie treningów, grupa licząca ośmioro dzieci uczyła się skakać pojedynczego lutza. Tłumaczyłam im wszystkim jednakowo, jak należy wykonać ten skok. Wyłożyłam tę samą technikę dla wszystkich. Efekt był taki: troje moich uczniów skakało poprawnie, dwójka ze złej krawędzi, jedno dziecko wykonywało coś podobnego do rittbergera, a dwójka skakała prawie z dwóch nóg. Dopiero kiedy zaczęłam tłumaczyć każdemu w trochę inny sposób, osiągnęłam sukces. Cel jest jeden, ale trener czasem musi dążyć do niego innymi krokami.

S.L.

Podczas warsztatów ze Stephanem Lambielem w Ostravie

Stéphane Lambiel opowiadał w Ostravie, że jego trener zawsze wiedział co mu powiedzieć przed startem, choć czasem potrzebował usłyszeć słowa otuchy, czasem zwyczajnej rozmowy. Zdarzały się momenty, że wolał w ogóle nie rozmawiać przed występem. Musisz dobrze poznać zawodnika, żeby to wyczuć.

Miałam to szczęście, że w chwili kiedy zaczął się mój 16. rok pracy w zawodzie bardzo pomagał mi Jacek Tascher. Jest wspaniałym człowiekiem i wiem, że zawsze mogę na niego liczyć i z nim porozmawiać. Zawdzięczam mu bardzo, bardzo wiele! To on pierwszy uwierzył we mnie, za co jestem mu bardzo wdzięczna. Później otrzymałam również pomocną dłoń Pana Zbyszka Turkowskiego, Sarkisa Tewaniana, Jeni Gres. Praca z tymi osobami pozwoliła mi się ukształtować w pracy trenera. Bardzo dobrze współpracowało mi się również z Agnieszką Dąbrowską-Perzyną. Razem robiłyśmy wszystkie kursy. Najpierw instruktora, potem trenera II, a następnie I klasy. Miło było współpracować z Olą Adamską, która obecnie też pracuje w Norwegii. Jedną ze składowych podjęcia przeze mnie decyzji o wyjeździe do Trondheim był fakt, że tutaj mam możliwość pracy w jednym klubie z Markiem Chrolenko, byłym reprezentantem Polski w parach sportowych na arenie międzynarodowej. Marek pomaga mi się dalej rozwijać. Jest naprawdę niezwykłą osobą, do której mogę zwrócić się z każdym pytaniem, zwłaszcza dotyczącym techniki jazdy czy też elementów.

Stéphane Lambiel wspominał, że kiedy zaczynał karierę, jako prowadzący, jemu również pomagał jego trener. Uwielbiam zarówno pracę z dziećmi, jak i dorosłymi. Jest ona inna. Dzieci są bardziej odważne, z racji wieku, inaczej trzeba im opowiadać o technice. Dorośli są natomiast bardziej świadomi. Łatwiej mi też, jak sama mogę czegoś spróbować i zastanowić się, jak to funkcjonuje. Chociaż muszę pamiętać, że technika idzie do przodu i nie zawsze to, jak wykonywałam elementy 20 lat temu sprawdzi się dziś! 🙂

*wszystkie zdjęcia zawarte w artykule zostały udostępnione dzięki uprzejmości Marty Głuchowskiej-Miśków.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Twój zawodnik stoi na starcie czekając na muzykę, a Ty nie możesz mu już pomóc…