Ulepieni ze wspomnień…


Człowiek ulepiony ze wspomnień.  Z dnia na dzień coraz bogatszy o nowe doznania. Gromadzi je, segreguje, układa, określa. Niektóre odrzuca, są bolesne więc chowa je gdzieś głęboko, nie wraca do nich. Tak mu prościej, łatwiej, tak sobie tłumaczy… A po co do tego wracać…

Inne wywyższa, idealizuje, chętnie do nich ucieka, zamyka oczy, gdy się w nich rozpływa… Są kluczowe, budują go.

Często myślę o moim najwcześniejszym wspomnieniu z dzieciństwa, a potem zastanawiam się, czemu akurat to, a nie inne tak mocno zakorzeniło mi się w pamięci? Zdarzenia, ludzie, rozmowy, czynności. Które potrzebne, które coś w nas wyrzeźbią, zostawią, zmienią? Przypadkowe, mimochodem, rutynowe, wyjątkowe. Które najcenniejsze, które docenimy po czasie?

Reminiscencje śpią, ale znienacka pobudzić je można zapachem, smakiem, obrazem i dźwiękiem. Wtedy budzą się w nas i trzepocą, wywołują uśmiech lub łzy… o jak często i to i to…

Wspomnienia budzą się wtedy, kiedy teraźniejszość nie wystarcza, kiedy teraźniejszość rozczarowuje. Kiedy jesteśmy nią znudzeni, kiedy zastanawia, gdy pragniemy czegoś więcej, kiedy brak nam nowych wrażeń, aby wezbrały w nas uczucia! Żeby chciało się żyć !!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *