Zrzucam codzienne ubranie…


…zrzucam poziom stresu.

To jedno z haseł, którego użyliśmy podczas tworzenia fikcyjnej kampanii społecznej na zaliczenie przedmiotu na studiach. Akcja, którą przygotowaliśmy dotyczyła aktywizacji Wrocławian i zachęcenia ich do wspólnego przemierzenia całego miasta. „Na Sępolno biegnę wolno” i takie tam.

Przypomniało mi się o tym podczas wczorajszego nocnego treningu, kiedy przemierzaliśmy z Ł. kolejne ścieżki na Gaju, a moja strzelająca kostka zapodawała bita przy każdym kroku. Dopiero po 30-40 minutach ciągłego biegu całe napięcie schodzi z mojego ciała. Przymykam wtedy powieki i nie zatrzymując się, po prostu się relaksuję. Towarzysz treningu biegnie obok mnie, lecimy ramię w ramię, liczy się, że jest, nawet gdy nic nie mówi lub gdy rozmowa ogranicza się do: „teraz w lewo czy w prawo? Dawaj w lewo”. Słychać tylko szum mijających nas samochodów, miarowe uderzenia naszych stóp i przyspieszone oddechy.

(…) uważam, że wieczorne biegi mają także swoje dobre strony. To sposób na oderwanie się od przyziemnych spraw, zrelaksowanie się po całym dniu pracy i nałapanie endorfin napędzających nas do dalszego funkcjonowania.

Artur Kozłowski podczas Biegu Św. Dominika w Gdańsku
(fot. archiwum prywatne zawodnika) źródło: bieganie.pl

Święta prawda w słowach Artura Kozłowskiego, który podczas Maratonu Wiedeńskiego poprawił swoją życiówkę o ponad 3 minuty! Jak on to robi?

Nie od dziś wiadomo, że

Możesz biegać codziennie. Możesz biegać godzinami. Możesz wyciskać z siebie siódme poty i nadal być biegaczem powolnym. Aby poprawić swoje osiągnięcia szybkościowe, musisz podjąć trening opracowany specjalnie w tym celu.

Ten specjalny trening jednak to nie przelewki, chyba wolę się dalej relaksować 🙂 Tymczasem do Biegu Służb Mundurowych pozostało jeszcze tylko 11 dni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *