Łyżwiarstwo figurowe / Historie łyżwiarzy amatorów

Moja historia z białymi skrzydłami

7 Września 2013

W moim przypadku powiedzenie „zostawić kogoś na lodzie” znaczy tyle, co „uczynić kogoś najszczęśliwszym człowiekiem na świecie”. 

Łyżwy - jak to się zaczęło?

Okazja do regularnych odwiedzin lodowiska przy ul. Spiskiej we Wrocławiu, nadarzyła się jakiś czas po przyjeździe na studia. Na lodowisku miałam szczęście poznać życzliwą duszę, która pokierowała mnie w dobrą stronę. Zainwestowałam w lepszy sprzęt, a w lipcu, rzucając wszystko (włącznie z pracą, z którą nie wiązałam przyszłości) wyjechałam na obóz łyżwiarski.
 
Zawody Skate Berlin Adults
marzec 2018


Znajomi pukali się w czoło: „Będziesz jeździć na łyżwach w lecie?!”. No cóż, niesamowita ochłoda w upalny dzień! Podczas tego zgrupowania nawiązałam ciekawe znajomości z podobnymi sobie zapalonymi miłośnikami lodu, dla których sezon łyżwiarski trwa niezmiennie przez cały rok. Zmotywowało mnie to do intensywnej pracy nad krokami, skokami i piruetami. Codzienność nabrała dla mnie rumieńców.

Po jakimś czasie, zdałam sobie sprawę, że wszystko zaczęło kręcić się wokół łyżew. Nigdzie nie mogłam poczuć się tak szczęśliwa, jak właśnie podczas jazdy. Godziny spędzone na lodowiskach przyniosły widoczne postępy (i rozstępy:)), ale co najważniejsze nauczyły mnie wytrwałości i wiary we własne siły. Tylko oddając się tej pasji mogę prawdziwie wyzwalać, ukryte gdzieś głęboko we mnie, nieposkromione pokłady pozytywnej energii. Więcej w zakładce o stronie.

 W moim przypadku powiedzenie „zostawić kogoś na lodzie” znaczy tyle, co „uczynić kogoś najszczęśliwszym człowiekiem na świecie”. 

Tworząc tę stronę pragnę każdego dnia obalać mit, który głosi, że łyżwiarstwo figurowe trzeba zacząć uprawiać już będąc małym dzieckiem, bo inaczej nie ma to żadnego sensu.

Podziel się swoją historią!