Pierwszy maraton za mną

10 Września 2018

Maraton...To było jak trans. Oddech. Oddech. Wiatr. Kropla potu. Uderzenia stóp o asfalt.  Opanowaliśmy Wrocław na te kilka pięknych godzin. Nasz świat, nasz sport i szybsze bicie serc!

Zrobiłam to przed trzydziestką! Zostałam maratończykiem. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. To, co kiedyś mnie przerażało, dziś wydaje się być tylko przedsmakiem jeszcze lepszych czasów, jeszcze dłuższych dystansów. Przekraczanie własnych niemożliwości to naprawdę najlepsze, czym można czasem zająć się w swoim życiu. 
Gdy na 39 kilometrze zobaczyłam transparent "nigdy się nie poddawaj", łzy pociekły mi po policzkach. Nie wierzyłam, że zaraz przekroczę 40 kilometr ciągłego biegu! To było coś niesamowitego. Zrozumiałam słowa "Chcesz zacząć biegać - przebiegnij kilometr, chcesz zmienić swoje życie? Przebiegnij maraton". Straszyli legendarną ścianą po 30 km, nic takiego mnie nie spotkało. Myślałam "ile jeszcze tych km? Dam radę, przebiegnę je wszystkie". W słuchawkach miałam najlepsze kawałki, które przypominały mi dobre chwile i wspaniałych ludzi, których spotkałam na swojej drodze i te wszystkie treningi!



Dziękuję Mateuszowi, z którym razem robiliśmy wielkie odliczanie do tej 42-kilometrowej przygody i przeżywaliśmy zbliżający się nieubłaganie moment startu. Piotrowi za wspólne bieganie w parku Grabiszyńskim (mam nadzieję, że za rok pobiegniesz ze mną). Bardzo dziękuję kochanemu Łukaszowi, Kasi i Pawłowi, którzy czekali na mnie na mecie.

Maraton...To było jak trans. Oddech. Oddech. Wiatr. Kropla potu. Uderzenia stóp o asfalt. Opanowaliśmy Wrocław na te kilka pięknych godzin. Nasz świat, nasz sport i szybsze bicie serc!
 
W listopadowo-grudniowym magazynie Runner's World Polska
mój debiut na dystansie 42 km czyli wspomnienie Maratonu Wrocławskiego