Łyżwiarstwo figurowe / Historie łyżwiarzy amatorów

Historia Magdy (Stasix) - Kiedy potrafisz o czymś marzyć, możesz również tego dokonać

20 Kwietnia 2020

Cześć mam na imię Magda, a może znasz mnie jako Stasix :) Swoją przygodę z jazdą typowo figurową rozpoczęłam we wrześniu 2016 roku i od tego momentu moje życie odmieniło się o 180 stopni.

 

 

Tytułem wstępu. Zwykle jest tak: oglądasz w telewizji łyżwiarstwo figurowe, podoba Ci się jak cholera, ale mówią Ci, że żeby to robić trzeba zacząć trenować od małego i Ty albo w to wierzysz albo idziesz się o tym przekonać na własnej płozie.

A gdy już zderzasz się z tym sportem to albo po jakimś czasie z różnych przyczyn się poddajesz (najczęściej dlatego, że nie jeździsz jak Ci z tv :D) ... albo każdego dnia już do końca łamiesz ten stereotyp, robisz, co kochasz i przyciągasz do siebie kolejnych zapalonych miłośników tego sportu, którzy zasilają szeregi łyżwiarzy - amatorów czy też tzw. przedstawicieli dyscypliny Adult Figure Skating.

Dziś na blogu historia niesamowitej osoby, która ciężką pracą pokazuje wielu osobom już nie tylko w PL, ale i na mocy Instagrama też za 'gramanicą' :) , że można sobie tego axla w "podeszłym" wieku pyknąć na przykład, ba można sobie nawet te podwójne skoki pyknąć, powiem więcej - można te podwójne skoki pykać sobie cyklicznie nie mając trenera i skakać je na.... rolkach figurowych(!)... Magda rozwaliła system, obaliła mity i mam nadzieję, że nie przestanie tego robić! (Pierwszy raz widzę, żeby podwójny salchow lepiej wyglądał na rolkach niż na łyżwach - ale to tylko w Twoim wykonaniu hehe). Magda dziękuję Ci za podzielenie się swoją historią i z całego serducha życzę Ci tego podwójnego axla! <3 Jesteś inspiracją i motywacją :) Tak 3maj.


 

Moje początki z jazdą figurową 

 

...jazda figurowa na łyżwach nie jest tylko sportem dla osób trenujących od małego, ale jest to dyscyplina dla każdego! 
 

Miałam 16 lat, kiedy 5 minut drogi od bloku, w którym mieszkam powstało małe, polowe lodowisko. Świetna okazja, aby po 10 latach pójść na łyżwy, prawda? Pamiętam, że było to jakoś w okolicy Mikołajek i poprosiłam rodziców o zwykłe łyżwy figurowe z Decathlonu (już teraz wiem, że były to łyżwy "figurowe"). Wziełam łyżwy pod pachę i poszłam pojeździć. Do tej pory pamiętam, jak bardzo się stresowałam. W mojej głowie tkwił strach i ból związany ze złamaniem ręki na łyżwach, gdy byłam dzieckiem. Jednak odważyłam się, ubrałam te piękne nowe łyżwy i stanęłam na lodzie! Ku mojemu ździwnieniu jazda do przodu, do tyłu i przekładanki szły mi całkiem nieźle.... do pierwszego upadku, po której zorientowałam się, że przecież mam takie ząbki z przodu płozy haha (mimo upływu czasu nadal się o nie czasem potykam). Pamiętam, że wróciłam do domu mocno przemarznięta, ale bardzo zadowolona. Chciałam więcej! Od tej pory zaczęłam odwiedzać lodowisko troszkę częściej i kolekcjonować nowe siniaki.

W tamtym czasie odnalazłam stronę Na tafli oraz zobaczyłam występy autorki tego bloga oraz innych amatorów (jakoś nie lubię tego określenia, wolę Adult Skaters), które pokazały mi, że jazda figurowa na łyżwach nie jest tylko sportem dla osób trenujących od małego, ale jest to dyscyplina dla KAŻDEGO! Wtedy postanowiłam, że podejmę to niemożliwe wyzwanie.

Kontaktu ze sportem nie miałam od 3 lat, było to związane z kontuzją kolan po wielu latach tańca towarzyskiego, przez co musiałam zrezygnować z jakiegokolwiek wysiłku fizycznego. Skutkiem tego kondycja, silne mięśnie, sylwetka łyżwiarki czy jakiekolwiek rozciągnięcie - były dla mnie nieznajomymi aspektami.
Moja przygoda z jazdą figurową tak naprawdę ropoczęła się pół roku póżniej, kiedy na 17. urodziny dostałam prawdziwe, używane łyżwy figurowe za 150zł! Pamiętam moje słowa, gdy pierwszy raz je założyłam. "Jakie one są twarde! Jak w tym jeździć!?". Łatwo można się domyślić, że pierwsze jazdy to była katorga: nisko osadzone ząbki, jakaś "dziwna" płoza, twardy i zamały but, a szczególnie okropny ból nóg! Jednak postanowiłam, że to mnie nie powstrzyma. Dziś, gdy o tym myślę - cieszę się, że 17-letnia ja się nie poddała.  

 


Bycie "amatorem"

 

...dostaję bardzo dużo wiadomosci od młodych osób, które pytają mnie czy jest sens zaczynać w wieku np. 15 lat.... zawsze odpowiadam  "OCZYWIŚCIE, ŻE JEST!"

Od tej pory minęło trochę czasu i teraz, co prawda nie są to łyżwy, ale rolki figurowe, jednak to w nich odnalazłam okazję do spełnienia moich celów oraz marzeń. Niezmiennie od 2016 kocham jazdę figurową, ale i nabieram do niej coraz większego szacunku. Jest to sport, w którym doświadczam wielu szczęśliwych, ale również (i to o wiele więcej) trudnych momentów. Każdy trening jest dla mnie wyzwaniem oraz szansą na osiągnięcie nowych sukcesów w tym sporcie, a tym samym ryzykiem miliona upadków oraz walki ze zniechęceniem. To jest nieodzowny element tego sportu, o którym należy pamiętać i go podkreślać!

Jako amatorzy obserwujemy na Instagramie czy innych portalach społecznościowych zazwyczaj osoby w naszym wieku jeżdzące od dziecka i skaczące z łatwością skoki potrójne. Patrzymy na łyżwiarzy figurowych z wielkim "WOW" i marzymy, żeby jeździć chociaż w 10% tak, jak oni. Jednak przy tym wszystkim często dopada nas myśl "Przecież zaczynając w wieku 15/16/17 itp. lat nie mam szans nic osiągnać, to może jednak nie warto...". Założę się, że wiele osób na początku swojej przygody tak myśli. Nawet mogę powiedzieć, że dostaję bardzo dużo wiadomosci od młodych osób, które pytają mnie czy jest sens zaczynać w wieku np. 15 lat.... zawsze odpowiadam  " OCZYWIŚCIE, ŻE JEST!"
 

Osobiście wielce doceniam łyżwiarzy wyczynowych ponieważ poświęcaja oni swoje życie dla sportu, jednak mam bardzo dużo szacunku i podziwu dla tzw. Amatorów (Adult Skaters). Może nie skaczą oni skoków poczwórnych i nie zdobywają złotych medali olimpijskich, jednak to oni pokonują wszystkie swoje słabości i strach, wygrywają walkę ze swoim niesfornym (na początku) ciałem, zbierają przez dłuuuuuugi czas pieniądze na wymarzony sprzęt, znajdują czas miedzy szkołą czy pracą, aby móc chociaż chwilę potrenować na zatłoczonej ślizgawce czy treningu klubowym i pokazują, że niemożliwe staje się MOŻLIWE! Jednak przede wszystkich najpiękniesze są w tym... MIŁOŚĆ i RADOŚĆ z uprawiania tego sportu! 

Tak... piszę to wszystko z perspektywy właśnie takiej osoby. Wiem, co czują amatorzy szczególnie na początku swojej przygody, ale i w trakcie jej trwania.Świadomość, że nigdy nie osiągnie się poziomu olipijskiego, trudności w uczeniu się wielu elementów, widok małych dzieci skaczących z łatwością skoki podwójne oraz ciągłe porównywanie przez innych ludzi amatorów do wyczynowców. Znam też ciągłe pretensje wobec siebie "Dlaczego nie jesteś tak idealny, tylko masz problemy z najprostszymi rzeczami?!"... tylko czy musisz być IDEALNY? 


Motywacja

 

"Talent bez ciężkiej pracy jest niczym"! I pamietaj, że każdy zaczyna od tego samego i nawet Yuzuru Hanyu kiedyś uczył się trójki skakanej :)


Te 3/4 lata temu WSZYSTKO wydawało się nieosiągalne i bardzo dobrze znam wspomniane przeciwności. Bardzo chciałbym móc powiedzieć wtedy tej 17-letniej mnie, że "to wszystko ma sens, nigdy nie miej żadnych wątpliwości i skoczysz tego Axla mimo, że tak bardzo w niego nie wierzysz!"
Obecnie nie żałuję żadnego upadku, zwątpienia, potu, łez oraz strachu podczas treningu, ponieważ wiem, że to tylko chwilowe, a za jakiś czas bedę skakała z radości i spełniała moje kolejne cele. Ten sport jest trudny nie tylko pod względem  fizycznym, ale też psychicznym. Jednego dnia umiesz skoczyć Axla, jutro możesz mieć już z tym problem i być załamany... czemu? .... Nie wiem, po prostu tak jest!

Nie jestem specjalistką, ani profesjonalistką w tym sporcie, jednak uważam, że mogę otwarcie mówić o tym, ŻE SIĘ DA! Najważniejsze to się nie poddawać i wierzyć w siebie, ale mówiąc tak szczerze naistotniejsza jest ciężka praca, milion powtórzeń, dokładność w technice oraz perfekcjonizm. Nie wiek i talent, gdyż one same nie wystarczą (tylko troche pomagają). Bardzo lubię stwierdzenie "Talent bez ciężkiej pracy jest niczym"! I pamietaj, że każdy zaczyna od tego samego i nawet Yuzuru Hanyu kiedyś uczył się trójki skakanej :)

Wracając do talentu. Dużo osób pisze jak i mówi mi, że mam talent do tego, skoro też jeżdżę bez trenera i klubu, jednak ja tak nie uważam. Przecież na początku jeździłam tak samo, jak 100% osób które zaczynają, a jazda bez trenera i klubu nie jest łatwa oraz niesie za sobą bardzo dużo pułapek czy błędów, ale nie jest niemożliwa (nigdy nie polecałam i nie polecam jazdy bez trenera).
 


Haczyk jest w tym, że musisz być zdyscyplinowany i być właśnie tym trenerem dla siebie, który powie Ci "Zrób to jeszcze raz i lepiej!" milion razy. Nie osiągnęłam bardzo dużo w tym sporcie, jednak to, co już mam zawdzięczam godzinom spędzonym na treningach wplatanych pomiędzy zajęcia na uczelni, pracę i w cały czas wolny. Wiecie jak dziwnie jest być studentką, która na propozycję imprezy czy spotkania grupowego mówi "Sorry, ale muszę iść na trening".

Wiem, że mój czas na realizacje marzeń sportowych jest skrócony i staram się wykorzystać go jak najlepiej, żeby móc obecnie już jako Senior reprezentować nasz kraj na zawodach międzynarodowych i nie poddam się dopóki ich nie zrealizuje! Wszystko to pod jednym warunkiem: bez presji, bo to ona zabije przyjemność z jazdy. 


Na zakończenie

 
Dziękuje Ci, za przeczytanie mojej historii. Mam nadzieję, że chociaż troszkę mogłam Cię zmotywować i pobudzić wiarę w siebie! Życzę Ci samych sukcesów i wiele miłości do sportu, który wykonujesz :) I proszę Cię tylko o ciągłe motywowanie siebie i innych! Badźmy rodziną, a nie wrogami dla siebie! Wszycy jedziemy na.... jednym kawałku metalu! Na sam koniec trochę samolubnie. Proszę Cię o trzymanie kciukasów za mojego wymarzonego podwójnego Axla i uniknięcie kontuzji.Trzymaj się ciepło i niech moc będzie z Tobą! Pamiętaj: kiedy potrafisz o czymś marzysz, możesz tego również dokonać!
 
 Podziel się swoją historią!

>>>Zajrzyj na Instagram Stasix<<<

>>>Kanał Youtube Stasix<<<